Spartan Fight 3 już za nami
26.04.2016
Kolejna odsłona Spartan Fight za nami. W Kielcach bardzo ciekawie było już w piątek, kiedy to odbył się trening medialny, oficjalne ważenie oraz konferencja prasowa. Na ważeniu sporo do powiedzenia mieli sobie Łukasz Kapsa i Denis Górniak. Mieliśmy też jeden zgrzyt, gdyś Ukrainiec Igor Sogor spóźnił się kilka godzin na ważenie, po czym oświadczył, że ma kontuzję, a w dodatku nie miał wymaganej wagi. W związku z tym nie doszło do planowanego pojedynku z Kamilem Selwą. Najbardziej na tym ucierpiał polski zawodnik, który przygotowywał się do tego pojedynku od kilku tygodni. Transmisję z gali przeprowadziła telewizja Fightklub. Tam też można oglądać retransmisje z sobotniej imprezy.
Galę rozpoczęły dwa amatorskie pojedynki, a następnie rozpoczęło się oficjalne otwarcie i prezentacja zawodników. Galę uświetnił występ Bas Tajpan & Bob One.
Wyniki Spartan Fight 3
Artur Pawlak – Marcin Pawłowski – MMA, 77kg.
Chociaż niektórzy mówili, że minimalnym faworytem tego starcia jest Pawłowski to „Ciastek” pokazał, że byli w błędzie. Zawodnik z Łodzi miał spore wsparcie z trybun i odwdzięczył się wygraną już w pierwszej rundzie. Pawlak potężnym podbródkowym posadził rywala i uderzeniami w parterze go dobił.
Marcin Skalik – Paweł Domagała – MMA, 70kg.
Domagała był faworytem Kieleckiej publiczności, gdyż jest zawodnikiem lokalnego klubu. Jednak to po walce Skalik uniósł ręce do góry w geście zwycięstwa. To on przez cały pojedynek dominował i sędziowie nie mogli podjąć innej decyzji jak jego jednogłośna wygrana.
Krzysztof Mariańczyk – Grzegorz Siedlarz – K1, 71kg.
Mariańczyk to zawodnika PACO Team Katowice, które słynie z wychowywania fantastycznych zawodników uderzanych sportów walki. Dla Krzyśka był to zawodowy debiut i było widać u niego stres. Początek walki miał słaby, bo już w pierwszej rundzie był liczony po mocnym ciosie Siedlarza. Jednak przetrwał kryzys i później to on przejął inicjatywę i wygrał tę walkę przed czasem. Trener Kostka pokazał, że ma kolejnego fantastycznego zawodnika w swojej ekipie. Przed Mariańczykiem wielka kariera w K1.
Mykhola Hrynchuk – Karol Szałowski – MMA, 77kg.
Szałowski to kolejny zawodnik z Kielc, który zawiódł miejscowych fanów. Pojedynek był bardzo wyrównany, może minimalna przewagę miał Ukrainiec, ale nie wiadomo jak potoczyłby się ten pojedynek, gdyby nie kontuzja ręki Szałowskiego. Kielecki zawodnik musiał zrezygnować z dalszej walki w drugiej rundzie.
Denis Górniak – Łukasz Kapsa – MMA, 93kg.
Na tę walkę czekało wielu kibiców. Panowie po raz pierwszy starli się na ważeniu i rewanż nastąpił w klatce. Chociaż obaj są doskonałymi grapplerami, to parteru w tej walce nie mieliśmy. Widać, że obaj zawodnicy chcieli się po prostu bić. Już po dwóch minutach walki Górniak posłał potężny prawy na szczękę Kapsy, który wylądował na deskach i sędzia musiał przerwać pojedynek. Denis już za niedługo może być jednym z najlepszych półciężkich w naszym kraju.
Andrei Kedves – Lukas Mandinec – K1, 62kg.
W klatce spotkało się dwóch bardzo doświadczonych i utytułowanych zawodników K1. Lepszy okazał się Chorwat Kedves, który lepiej kondycyjnie wytrzymał trudy tego pojedynku i to jego wygraną orzekli sędziowie. Mandinec to zawodnik, który całkiem niedawno sprawił sporo problemów naszemu mistrzowi K1 Michałowi Królikowi. Jak się dowiedzieliśmy po gali był to jego 4 pojedynek w ciągu 6 tygodni więc Słowak był wyczerpany. W pełni sił mógłby pokusić się o zwycięstwo
Alan Langer – Michał „Moneyman” Mokry – MMA, 70kg.
W walce wieczoru mieliśmy ogromne emocje od pierwszej do ostatniej minuty, a nawet dłużej. Już w pierwszej rundzie Słowak mocno trafił zawodnika Langera, który do końca pojedynku mocno krwawił. Alan sprowadził walkę do parteru, i pomimo tego, że Mokry był na górze to właśnie Langer był groźniejszy, kilkukrotnie próbował technik kończących, ale brakowało wykończenia. Cała walka wyglądała podobnie. Mokry leżał na naszym zawodniku, który walcząc z dołu był bardzo aktywny i to on cały czas był bliżej zwycięstwa. Słowak stosował taktykę „lay and pray”, ale się przeliczył. Sędziowie naszym zdaniem słusznie ogłosili wygraną Langera. Słowacki team zapowiadał złożenie protestu, ale wydaje się, że bezzasadnie, bo tylko leżąc na przeciwniku i czekając na koniec rundy nie można wygrać walki.
Spartan Fight spełnia swoją misję. Daje szanse pokazania się młodym zawodnikom z naszego regionu i nie tylko. Federacja ma wielkie plany i wydaje nam się, że już wkrótce będzie jedną z największych organizacji w naszym kraju i nie tylko. Świadczy o tym, ze na galach Spartan Fight pojawia się wiele osobistości świata MMA i nie tylko. Na Kieleckiej gali mogliśmy widzieć m.in Krzysztofa Kułaka, Marcina Helda czy Karolinę Kowalkiewicz. Kolejna edycja Spartan Fight już w lipcu!
Galę rozpoczęły dwa amatorskie pojedynki, a następnie rozpoczęło się oficjalne otwarcie i prezentacja zawodników. Galę uświetnił występ Bas Tajpan & Bob One.
Wyniki Spartan Fight 3
Artur Pawlak – Marcin Pawłowski – MMA, 77kg.
Chociaż niektórzy mówili, że minimalnym faworytem tego starcia jest Pawłowski to „Ciastek” pokazał, że byli w błędzie. Zawodnik z Łodzi miał spore wsparcie z trybun i odwdzięczył się wygraną już w pierwszej rundzie. Pawlak potężnym podbródkowym posadził rywala i uderzeniami w parterze go dobił.
Marcin Skalik – Paweł Domagała – MMA, 70kg.
Domagała był faworytem Kieleckiej publiczności, gdyż jest zawodnikiem lokalnego klubu. Jednak to po walce Skalik uniósł ręce do góry w geście zwycięstwa. To on przez cały pojedynek dominował i sędziowie nie mogli podjąć innej decyzji jak jego jednogłośna wygrana.
Krzysztof Mariańczyk – Grzegorz Siedlarz – K1, 71kg.
Mariańczyk to zawodnika PACO Team Katowice, które słynie z wychowywania fantastycznych zawodników uderzanych sportów walki. Dla Krzyśka był to zawodowy debiut i było widać u niego stres. Początek walki miał słaby, bo już w pierwszej rundzie był liczony po mocnym ciosie Siedlarza. Jednak przetrwał kryzys i później to on przejął inicjatywę i wygrał tę walkę przed czasem. Trener Kostka pokazał, że ma kolejnego fantastycznego zawodnika w swojej ekipie. Przed Mariańczykiem wielka kariera w K1.
Mykhola Hrynchuk – Karol Szałowski – MMA, 77kg.
Szałowski to kolejny zawodnik z Kielc, który zawiódł miejscowych fanów. Pojedynek był bardzo wyrównany, może minimalna przewagę miał Ukrainiec, ale nie wiadomo jak potoczyłby się ten pojedynek, gdyby nie kontuzja ręki Szałowskiego. Kielecki zawodnik musiał zrezygnować z dalszej walki w drugiej rundzie.
Denis Górniak – Łukasz Kapsa – MMA, 93kg.
Na tę walkę czekało wielu kibiców. Panowie po raz pierwszy starli się na ważeniu i rewanż nastąpił w klatce. Chociaż obaj są doskonałymi grapplerami, to parteru w tej walce nie mieliśmy. Widać, że obaj zawodnicy chcieli się po prostu bić. Już po dwóch minutach walki Górniak posłał potężny prawy na szczękę Kapsy, który wylądował na deskach i sędzia musiał przerwać pojedynek. Denis już za niedługo może być jednym z najlepszych półciężkich w naszym kraju.
Andrei Kedves – Lukas Mandinec – K1, 62kg.
W klatce spotkało się dwóch bardzo doświadczonych i utytułowanych zawodników K1. Lepszy okazał się Chorwat Kedves, który lepiej kondycyjnie wytrzymał trudy tego pojedynku i to jego wygraną orzekli sędziowie. Mandinec to zawodnik, który całkiem niedawno sprawił sporo problemów naszemu mistrzowi K1 Michałowi Królikowi. Jak się dowiedzieliśmy po gali był to jego 4 pojedynek w ciągu 6 tygodni więc Słowak był wyczerpany. W pełni sił mógłby pokusić się o zwycięstwo
Alan Langer – Michał „Moneyman” Mokry – MMA, 70kg.
W walce wieczoru mieliśmy ogromne emocje od pierwszej do ostatniej minuty, a nawet dłużej. Już w pierwszej rundzie Słowak mocno trafił zawodnika Langera, który do końca pojedynku mocno krwawił. Alan sprowadził walkę do parteru, i pomimo tego, że Mokry był na górze to właśnie Langer był groźniejszy, kilkukrotnie próbował technik kończących, ale brakowało wykończenia. Cała walka wyglądała podobnie. Mokry leżał na naszym zawodniku, który walcząc z dołu był bardzo aktywny i to on cały czas był bliżej zwycięstwa. Słowak stosował taktykę „lay and pray”, ale się przeliczył. Sędziowie naszym zdaniem słusznie ogłosili wygraną Langera. Słowacki team zapowiadał złożenie protestu, ale wydaje się, że bezzasadnie, bo tylko leżąc na przeciwniku i czekając na koniec rundy nie można wygrać walki.
Spartan Fight spełnia swoją misję. Daje szanse pokazania się młodym zawodnikom z naszego regionu i nie tylko. Federacja ma wielkie plany i wydaje nam się, że już wkrótce będzie jedną z największych organizacji w naszym kraju i nie tylko. Świadczy o tym, ze na galach Spartan Fight pojawia się wiele osobistości świata MMA i nie tylko. Na Kieleckiej gali mogliśmy widzieć m.in Krzysztofa Kułaka, Marcina Helda czy Karolinę Kowalkiewicz. Kolejna edycja Spartan Fight już w lipcu!
Polecane
Sporty inne