Spartan Fight 1. Była moc!
11.10.2015
Przed galą organizatorzy mówili, ze stawiają na sport i słowa dotrzymali. Na gali oglądaliśmy emocjonujące pojedynki, a wachlarz technik jakie pokazali fighterzy był niezwykle szeroki. Wypełniona po brzegi hala MORiS dodawała skrzydeł zawodnikom. Gala zaczęła się od amatorskich pojedynków : W kategorii do 66 kg. Adam Dyrka pokonał Jakuba Hansbacha przez jednogłośną decyzję, w kategorii do 73 kg. Kamil Stolarczyk wygrał przez TKO w drugiej rundzie z Sebastianem Kapiasem, a Patryk Miszczak przez duszenie zza pleców wygrał z Patrykiem Rajwą.
Pojedynki zawodowe rozpoczęły się od rywalizacji pań. Adrianna Mazur zmierzyła się z Katariną Babisovą w pojedynku Muai Thai. Kibice liczyli na wysoki poziom agresji i nieco się zawiedli. Dziewczyny pokazały niezłe umiejętności, ale zabrakło nieco waleczności. Walkę przez jednogłośną decyzję wygrała Adrianna Mazur. W kategorii do 72 kg. Rami Hamdan pokonał Sergiusza Uzarka przez jednogłośną decyzję sędziów. Później było już tylko ciekawiej.
Robert Michlik - Michał Labus kat. 77 kg.
Kibice liczyli, że Robert w swojej drugiej zawodowej walce ponownie wygra. Michlik trenuje od niedawna, ale czyni błyskawiczne postępy. W pierwszej rundzie Michał Labus zaliczył efektowne sprowadzenie i to on był stroną dominującą w parterze, dzięki czemu wygrał to starcie. W drugiej rundzie Michlik kilka razy mocno trafił rywala, a ten już "pływał" po ringu, szkoda, że nie udało się tego wykorzystać bo wygrana była blisko. W trzeciej rundzie spodziewaliśmy się, że Robert pójdzie za ciosem i dobije rywala. Ten jednak przetrzymał napór, wykorzystał to, że Michlik miał problemy z widzeniem i poddał Roberta. Lekarz był bliski przerwania walki wcześniej, gdyż z okiem chorzowianina był kiepsko, po jednym z uderzeń opuchlizna mocna utrudniała widzenie Michlikowi.
Remigiusz Rajwa - Rafał Lassota kat. 77 kg.
Starcie dwóch bardzo dobrze fizycznie przygotowanych zawodników wygrał pochodzący z Rzeszowa Lassota. Już w pierwszej rundzie sprowadził walkę do parteru, gdzie był stroną dominującą i wygrał przez dźwignię na rękę. Rajwa to jednak wciąż młody zawodnik, który szybko się uczy i z pewnością wyciągnie wnioski z tej porażki i w następnym pojedynku to on będzie górą.
Oczekiwanie na walki wieczoru uświetnił występ grupy Ganja Mafia, która swoimi bitami rozgrzała publiczność przed najważniejszymi pojedynkami tego wieczoru. Na te starcia chorzowska publiczność czekała od dawna. czekać jednak było warto. To co pokazali Michał Królik, Maciej Surma i Maciej Browarski przerosło najśmielsze oczekiwania. Zawodnicy byli perfekcyjnie przygotowani i pokazali bardzo wysokie umiejętności.
Michał Królik - Jan Szajko K1 kat. 60kg.
Dwaj młodzi ale już niezwykle doświadczeni i utytułowani zawodnicy pokazali kawał dobrej walki. Od początku "Matrix" osiągnął przewagę kilka razy mocno trafiając rywala. Czech nie pozostawał dłużny i efektownymi kopnięciami z wyskoku próbował znokautować Królika. Walkę przez jednogłośną decyzje wygrał "Matrix". Za dwa tygodnie Michał jedzie na Mistrzostwa Świata i w takiej formie możemy się spodziewać, że osiagnie tam spory sukces.
Maciej Surma - Mariusz Karski kat. 93 kg.
Na walkę "Maciusia" Chorzów czekał 5 lat. Surma wtedy stoczył swój jedyny pojedynek w MMA, który przegrał, ale wtedy nie trenował przekrojowo. Od tego czasu Maciej skupił się na BJJ, gdzie stał się jednym z najlepszych zawodników na Świecie. Swoje ogromne umiejętności pokazał w sobotniej walce. Błyskawicznie sprowadził Karskiego do parteru i już po 80 sekundach walki "Maciuś" zmusił rywala do odklepania. Z takimi umiejętnościami chorzowianin może zostać gwiazdą polskiego MMA.
Maciej "Sowa" Browarski - Rokas Stambrauskas kat. 93 kg.
"Sowa" to w tej chwili czołówka polskiego MMA w wadze półciężkiej. Browarski udowadniał to od pierwszych sekund walki, był agresywny i kilka razy mocno trafił wysokiego Litwina. Ten jednak pokazał swoje doświadczenie, przetrzymał napór i odwdzięczył się kolanem na głowę Macieja, co nieco go zamroczyło i zatrzymało. W drugiej rundzie "Sowa" sprowadził rywala do parteru i niezwykle efektownym duszeniem trójkątnym poddał rywala. Litwin przez dłuższy czas nie podnosił się z ringu, dopiero po kilku minutach złapał oddech. To pokazuje jak wielką siłą i umiejętnościami dysponuje Browarski.
Gala Spartan Fight okazała się niezwykle trafionym pomysłem, bardzo wysoki poziom sportowy i ogromne zainteresowanie publiczności pokazało, ze ta organizacja ma przyszłość. Na Śląsku jest wielu bardzo dobrych zawodników, a kibice chcą oglądać ich walki. Wielkie brawa dla zawodników i organizatorów! Już nie możemy się doczekać kolejnej gali, która ma się odbyć w przyszłym roku. My tam z pewnością będziemy!
Pojedynki zawodowe rozpoczęły się od rywalizacji pań. Adrianna Mazur zmierzyła się z Katariną Babisovą w pojedynku Muai Thai. Kibice liczyli na wysoki poziom agresji i nieco się zawiedli. Dziewczyny pokazały niezłe umiejętności, ale zabrakło nieco waleczności. Walkę przez jednogłośną decyzję wygrała Adrianna Mazur. W kategorii do 72 kg. Rami Hamdan pokonał Sergiusza Uzarka przez jednogłośną decyzję sędziów. Później było już tylko ciekawiej.
Robert Michlik - Michał Labus kat. 77 kg.
Kibice liczyli, że Robert w swojej drugiej zawodowej walce ponownie wygra. Michlik trenuje od niedawna, ale czyni błyskawiczne postępy. W pierwszej rundzie Michał Labus zaliczył efektowne sprowadzenie i to on był stroną dominującą w parterze, dzięki czemu wygrał to starcie. W drugiej rundzie Michlik kilka razy mocno trafił rywala, a ten już "pływał" po ringu, szkoda, że nie udało się tego wykorzystać bo wygrana była blisko. W trzeciej rundzie spodziewaliśmy się, że Robert pójdzie za ciosem i dobije rywala. Ten jednak przetrzymał napór, wykorzystał to, że Michlik miał problemy z widzeniem i poddał Roberta. Lekarz był bliski przerwania walki wcześniej, gdyż z okiem chorzowianina był kiepsko, po jednym z uderzeń opuchlizna mocna utrudniała widzenie Michlikowi.
Remigiusz Rajwa - Rafał Lassota kat. 77 kg.
Starcie dwóch bardzo dobrze fizycznie przygotowanych zawodników wygrał pochodzący z Rzeszowa Lassota. Już w pierwszej rundzie sprowadził walkę do parteru, gdzie był stroną dominującą i wygrał przez dźwignię na rękę. Rajwa to jednak wciąż młody zawodnik, który szybko się uczy i z pewnością wyciągnie wnioski z tej porażki i w następnym pojedynku to on będzie górą.
Oczekiwanie na walki wieczoru uświetnił występ grupy Ganja Mafia, która swoimi bitami rozgrzała publiczność przed najważniejszymi pojedynkami tego wieczoru. Na te starcia chorzowska publiczność czekała od dawna. czekać jednak było warto. To co pokazali Michał Królik, Maciej Surma i Maciej Browarski przerosło najśmielsze oczekiwania. Zawodnicy byli perfekcyjnie przygotowani i pokazali bardzo wysokie umiejętności.
Michał Królik - Jan Szajko K1 kat. 60kg.
Dwaj młodzi ale już niezwykle doświadczeni i utytułowani zawodnicy pokazali kawał dobrej walki. Od początku "Matrix" osiągnął przewagę kilka razy mocno trafiając rywala. Czech nie pozostawał dłużny i efektownymi kopnięciami z wyskoku próbował znokautować Królika. Walkę przez jednogłośną decyzje wygrał "Matrix". Za dwa tygodnie Michał jedzie na Mistrzostwa Świata i w takiej formie możemy się spodziewać, że osiagnie tam spory sukces.
Maciej Surma - Mariusz Karski kat. 93 kg.
Na walkę "Maciusia" Chorzów czekał 5 lat. Surma wtedy stoczył swój jedyny pojedynek w MMA, który przegrał, ale wtedy nie trenował przekrojowo. Od tego czasu Maciej skupił się na BJJ, gdzie stał się jednym z najlepszych zawodników na Świecie. Swoje ogromne umiejętności pokazał w sobotniej walce. Błyskawicznie sprowadził Karskiego do parteru i już po 80 sekundach walki "Maciuś" zmusił rywala do odklepania. Z takimi umiejętnościami chorzowianin może zostać gwiazdą polskiego MMA.
Maciej "Sowa" Browarski - Rokas Stambrauskas kat. 93 kg.
"Sowa" to w tej chwili czołówka polskiego MMA w wadze półciężkiej. Browarski udowadniał to od pierwszych sekund walki, był agresywny i kilka razy mocno trafił wysokiego Litwina. Ten jednak pokazał swoje doświadczenie, przetrzymał napór i odwdzięczył się kolanem na głowę Macieja, co nieco go zamroczyło i zatrzymało. W drugiej rundzie "Sowa" sprowadził rywala do parteru i niezwykle efektownym duszeniem trójkątnym poddał rywala. Litwin przez dłuższy czas nie podnosił się z ringu, dopiero po kilku minutach złapał oddech. To pokazuje jak wielką siłą i umiejętnościami dysponuje Browarski.
Gala Spartan Fight okazała się niezwykle trafionym pomysłem, bardzo wysoki poziom sportowy i ogromne zainteresowanie publiczności pokazało, ze ta organizacja ma przyszłość. Na Śląsku jest wielu bardzo dobrych zawodników, a kibice chcą oglądać ich walki. Wielkie brawa dla zawodników i organizatorów! Już nie możemy się doczekać kolejnej gali, która ma się odbyć w przyszłym roku. My tam z pewnością będziemy!
Polecane
Sporty inne