Sparing to nie liga...

17.02.2015
Gliwiczanie z optymizmem podchodzili do spotkania z Ruchem Chorzów, ponieważ ich gra w sparingach wyglądała dobrze. Sparing a liga to jednak co innego...
Norbert Barczyk/Pressfocus
Na pięć gier w Turcji, Piast przegrał tylko raz - z Zenitem Sankt Petersburg. Były więc powody ku temu, by jechać do Chorzowa z myślą o zdobyczy punktowej. Skończyło się na bolesnej porażce. - Nie wiem dlaczego nie potrafiliśmy strzelić choćby jednego gola, choć w sparingach zdobywaliśmy sporo bramek. Czasem wydaje się to łatwe, ale w sobotę było dla nas niewykonalne. Można powiedzieć, że nic nam nie sprzyjało, jeszcze ta czerwona kartka dla "Kostii" - wspomina Sasa Żivec.

- W sparingach naprawdę wyglądało to nieźle. Najlepszą odpowiedzią i rehabilitacją będą po prostu trzy punkty w najbliższym meczu i na tym musimy się skupić - dodaje do słów kolegi Łukasz Hanzel. - Staraliśmy się przejąć inicjatywę, ale w pierwszej połowie wszyscy widzieli co się działo. Piłka latała wysoko, skakała. Zabrakło gry po ziemi, czyli tego, co nam najlepiej wychodzi - analizuje Bartosz Szeliga.

Szansa na rehabilitację będzie w poniedziałek. Piast zagra u siebie z GKS-em Bełchatów.
 
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również