Sparing: Cracovia - Zagłębie 4-2. "Pasy" zdominowały sosnowiczan

30.06.2010
W pierwszym w tym roku sparingu podopieczni Marka Chojnackiego przegrali z Cracovią Kraków 4-2. Grano cztery razy po 30 minut.
Od początku meczu ostre tempo gry narzucili przedstawiciele zespołu ekstraklasy. Ich akcje były szybkie, składne i raz za razem krakowianie niepokoili stojącego w bramce Zagłębia Adama Bensza. O ile jeszcze przy groźnych strzałach, dobrze w tym meczu dysponowanych, Suvorova czy Ślusarskiego był w stanie zaradzić, o tyle przy precyzyjnym strzale Sachy z 24 minuty był już bezradny. Warto zaznaczyć, że kilka minut wcześniej doskonałą okazje zmarnował Marcin Lachowski. A że niewykorzystane sytuacje się mszczą udowodnili gracze Pasów. Wykorzystali niezdecydowanie obrony Zagłębia i po wzorowej kontrze, wyprowadzonej z własnego pola karnego przez tercet Suvorov-Sacha-Ślusarski, bramkę zdobywa Ślusarski, uderzając obok zdezorientowanego Bensza.

W drugiej kwarcie ataki Cracovii nie ustawały, czego efektem była kolejna bramka dla "Pasów". Akcję bramkową na lewym skrzydle zainicjował Ślusarski, który przerzucił piłkę nad Benszem, a Mateusz Sacha wpakował futbolówkę do pustej bramki. Strata kolejnej bramki podziałała mobilizująco na sosnowiczan, którzy w odstępie zaledwie pięciu minut wrócili do gry, strzelając dwie bramki. W 70 minucie obaj trenerzy zdecydowali się wprowadzić do gry kilku nowych zawodników. Kilka sekund po wejściu na boisko Jakub Kaszuba wykorzystuje dobre podanie Arkadiusza Radomskiego i strzela czwartą bramkę dla Cracovii. Po tej bramce tempo gry nieco spadło, mnożyły się niedokładne podania z obu stron.

W ostatniej odsłonie spotkania, tak jak trzy poprzednie, lepiej rozpoczęli gospodarze. W 98 minucie bramkę zdobył Marek Wasiluk, jednak sędzia nie uznał tego gola sugerując, że obrońca Cracovii znajdował się na pozycji spalonej. Gospodarze próbowali szczęścia również poprzez uderzenia z dystansu, jednak żadna z tych prób nie powiodła się. W końcówce meczu do odrabiania strat rzucili się jeszcze sosnowiczanie. Jednak sytuacje jakie stworzyli nie powodowały poważnego zagrożenia pod bramką "Pasów". W ostatnich sekundach meczu sytuacje na podwyższenie wyniku miał Kaszuba, który minął bramkarza Zagłębia, jednak piłkę z linii bramkowej wybił obrońca gości.



autor: Andrzej Czekaj

Przeczytaj również