Sorry, taką mamy ligę. "Ilość spadających zespołów determinuje taki styl"

08.03.2014
- Część zawodników po ostatnim gwizdku zaliczyła leżenie na plecach, a to oznacza, że piłkarze obu ekip dali z siebie wszystko - powiedział po bezbramkowym remisie z Błękitnymi Stargard Szczeciński trener Mirosław Smyła.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Mecz nie stał na najwyższym poziomie. Zdaniem szkoleniowca Zagłębia Sosnowiec, trzeba się jednak przyzwyczaić do takich spotkań jak dzisiaj. - Wypracowaliśmy uczciwy remis. Ta liga i ilość spadających zespołów determinuje taki styl gry,  że drużyny przede wszystkim bronią, choć chcemy grać do przodu i tak też było w meczach kontrolnych, w których nie brakowało ciekawszych akcji - przyznał Smyła.

- Proszę mi wierzyć, że każdy patrzy w tabelę nie raz w tygodniu, tylko kilkadziesiąt razy. Każdy przede wszystkim chce się utrzymać, a by myśleć o spokojnym utrzymaniu, to kuriozalnie trzeba walczyć o awans. Dlatego za wszelką cenę musimy starać się, by utrzymać się w lidze, a dodatkowo staramy się budować jakość, krok po kroku, a nie na wariackich papierach. Ten klub zasługuje na coś więcej i podjęliśmy się tego wyzwania - podkreślił trener Zagłębia.
 
- Obie drużyny były bardzo dobrze przygotowane pod względem taktycznym. To były piłkarskie szachy. Domyślaliśmy się, jak będzie grało Zagłębie, które ma bardzo dobre skrzydła. Wydaje mi się, że wszyscy piłkarze, w obu drużynach, grali na pełnym zaangażowaniu. Na boisku była walka i zostało na nim serce, to było spotkanie do jednej bramki, która ostatecznie nie padła. Wydaje mi się, że oba zespoły grają o inne cele. Ten punkt przyjmujemy z pokorą - skomentował potyczkę trener gospodarzy, Krzysztof Kapuściński.
źródło: zaglebie.eu

Przeczytaj również