Solidarnie... przegrali wszyscy z aglomeracji śląskiej

01.11.2009
Chyba nawet największy pesymista nie zakładał, że niemal wszystkie zespoły występujące w ekstraklasie i I lidze przegrają swoje spotkania. Mało tego, tylko Podbeskidzie trafiło do siatki rywala.
Czarny scenariusz zaczął się realizować już w czwartek, gdy bytomska Polonia poległa w Lubinie z Zagłębiem. Zniżkę formy zaprezentowała już tydzień wcześniej, w spotkaniu derbowym z Ruchem Chorzów. "Niebiescy" liczyli w ten weekend na utrzymanie bezpiecznej przewagi w ligowej tabeli nad Legią Warszawa. Nadzieje na korzystny rezultat szybko rozwiał Marcin Mięciel. Ekipę z Cichej można starać się usprawiedliwić, gdyż przystąpiła do spotkania bez trójki podstawowych piłkarzy: Andrzeja Niedzielana, Krzysztofa Nykla i Gabora Straki. - Żadne to tłumaczenie. W Legii też nie mogło wystąpić kilku zawodników - przytomnie zauważył Piotr Stawarczyk, obrońca chorzowian.

Za to kłopotami zdrowotnymi można rozgrzeszyć Piasta, bo niewiele brakowało, a gliwiczanie w ogóle nie wyszliby na murawę. - Na boisku musi przebywać 11 piłkarzy, więc skład został stworzony na siłę - kręcił głową Dariusz Fornalak, szkoleniowiec gliwiczan.

Nic już jednak nie usprawiedliwi Odry. Wodzisławianie pojechali do Gdyni, by zdobyć kolejne trzy punkty i odskoczyć od strefy zagrożonej spadkiem. Efekt? To Arka wygrała po raz pierwszy w tym sezonie na własnym boisku, a emocje skończyły się już po pięciu minutach, gdy do siatki po raz drugi trafił Przemysław Trytko, czyli człowiek, który bramki nauczył się strzelać w Zabrzu.

A tych, w tym mieście, po stronie gospodarzy zabrakło. - Nie ma Alesza Besty, Przemka Pitrego i Tomka Zahorskiego, więc nie mamy kim straszyć z przodu - usprawiedliwiał zero po stronie zysków Piotr Madejski, pomocnik Górnika. A że po raz kolejny błąd popełniła zabrzańska defensywa, to zespół Ryszarda Komornickiego przegrał po raz trzeci z rzędu. Widzew wygrał i zakończył rundę jesienną na pierwszym miejscu w tabeli, przegrywając tylko dwukrotnie. W tym raz z MKS-em Kluczbork, który tak się rozochocił po zwycięstwie nad łodzianami, że z rozbiegu...

Wygrał także z GKS-em Katowice. Mało tego, zespół Adama Nawałki po raz pierwszy nie zdobył nawet "oczka" przy Bukowej, a że w najbliższym czasie zagra z Podbeskidziem, to strata punktów może się okazać brzemienna w skutkach.

A wspomniane Podbeskidzie zaprezentowało się najlepiej z wszystkich śląskich zespołów, bo jako jedyne zdołało... strzelić gola. "Górale" i tak przegrali z Flotą. Ta porażka praktycznie eliminuje ten zespół z walki o ekstraklasę. - Nie ma już presji związanej z awansem, bo szansę już dawno zaprzepaściliśmy. Musimy chyba pójść do kościoła i dać na tacę, może to nam pomoże? - zastanawia się Piotr Bagnicki, autor honorowego trafienia.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również