Sobiech musi się wykurować i poczekać na zaproszenie od Smudy

14.04.2010
Na 25 kwietnia planowana była konsultacja szkoleniowa reprezentacji Polski dla piłkarzy z ekstraklasy. Franciszek Smuda chciał się przyjrzeć kilku zawodnikom. Wymieniał nazwisko Artura Sobiecha.
Po tragedii pod Smoleńskiem od razu konsultację odwołano, bo stało się jasne, że w tym czasie nasi ligowcy wyjdą na boiska, aby odrabiać straty. Artur Sobiech stracił zatem szansę, aby pokazać się selekcjonerowi. - Spokojnie. Jedynie media donosiły o tym, że miałbym się stawić na tym spotkaniu. Do klubu nie wpłynął żaden oficjalny faks, dlatego nie mam pewności, że takie zaproszenie bym dostał. Zresztą będzie jeszcze okazja, aby się pokazać z dobrej strony - wzrusza ramionami 20-letni napastnik.

Co ciekawe, jeszcze zimą Smuda nie był przekonany do powołania zawodnika Ruchu. - Na razie nie widziałem na żywo dobrego spotkania w wykonaniu Sobiecha - mówił selekcjoner, co najwyraźniej mocno zmobilizowało utalentowanego piłkarza, bo ten wiosną strzelił już pięć bramek! I co na to Franciszek Smuda? - Ten napastnik już dawno jest zapisany w moim notesiku, bacznie mu się przyglądam - zapewnił na początku kwietnia i na łamach "Sportu" dodał: - Jeśli mogę mu udzielić jakiejś wskazówki, to szczególnie musi popracować nad koordynacją ruchową. Moim zdaniem jest trochę za sztywny - ocenił szkoleniowiec.

W ostatnich dniach Sobiech nie ma zbytniej możliwości, aby wcielać zalecenia Smudy w życie, bo nie czuje się najlepiej. - Doskwiera mi kolano. Dlatego ćwiczę indywidualnie, a w piątek czeka mnie rezonans - oznajmia "Abdul". Na jego szczęście najbliższy mecz dopiero we wtorek.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również