Snajper Polonii Bytom: Przystopowały mnie kontuzje

14.11.2009
Michał Zieliński, piłkarz Polonii, wszedł na boisko w meczu z Lechem Poznań, zaliczył asystę i bytomianie wyciągnęli remis. Mogli nawet wygrać, tylko że napastniki goli jesienią ostatnio nie strzela.
Przygoda Zielińskiego z "dużą piłką” zaczęła się fantastycznie. W pierwszym sezonie Polonii w ekstraklasie Zieliński strzelił cztery gole, w tym trzy w rundzie jesiennej 2007. Wtedy zrobił prawdziwą furorę i wydawało się, że w Polsce już długo nie pogra, tymczasem napastnik ciągle jest "Niebiesko-Czerwony".

- Gdyby nie kontuzje na pewno dzisiaj już bym miał na koncie jakieś bramki. Te urazy na pewno mnie zastopowały, bo po letnim okresie przygotowawczym świetnie się czułem. Strzeliłem gole w sparingach i zaczynałem mieć pewną regularność, moja gra wyglądała z każdym dniem lepiej. Tymczasem już w pierwszym meczu przytrafiła mi się kontuzja, potem kolejna... i szlaban - mówi Zieliński. - Oczywiście, że zrobię wszystko, żeby w tym roku jeszcze strzelać bramki i pomóc drużynie. Tym bardziej, że moja dyspozycja mnie cieszy, czuję się coraz lepiej. Gole to tylko kwestia czasu - dodaje.

Napastnik jest już w klubie od "zamierzchłych” czasów II-ligowych. - Ale to nie tylko ja, bo jest jeszcze Grzegorz Podstawek, Adrian Klepczyński czy Rafał Grzyb. Trzon tego zespołu jest więc stały, a nawet ostatnio w szatni rozmawialiśmy o tym, że Polonia to prawdziwy ewenement chyba w historii polskiej piłki! Zespół, który w jednym sezonie ledwo utrzymał się w II lidze w następnym awansuje do ekstraklasy, i to praktycznie bez pieniędzy! - zauważa.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również