Smuda nie porozmawiał, bo spieszył się na obiad do mamy

29.03.2010
Selekcjoner reprezentacji gościł w niedzielę w Wodzisławiu Śląskim. Franciszek Smuda pochodzi z tych stron, dlatego miał wymówkę, aby po końcowym gwizdku uciec przed dziennikarzami.
- Spieszę się, bo mama ugotowała pyszny obiad - z uśmiechem rzucił szef naszej kadry i pojechał do rodzinnej Lubomi. Wcześniej żaden z piłkarzy raczej nie wywalczył niespodziewanego powołania. Najlepszy na boisku był Sławomir Peszko. Przedstawiciele kilku zagranicznych klubów byli ponoć rozczarowani faktem, że na murawie zabrakło Roberta Lewandowskiego.

- Może kupią któregoś z naszych piłkarzy, bo przecież nie byliśmy wcale gorsi o zawodników Lecha - skwitował pół żartem pół serio Dariusz Kozielski, członek zarządu Odry.
źródło: SportSlaski.pl / Dziennik Zachodni

Przeczytaj również