Słowacy dochodzą do siebie, a Gąsiński staje się talizmanem
19.09.2010
Drużyna z Bytomia zachwycała przed rokiem, kiedy jesienią rozegrała kilka bardzo ciekawych meczów. Kibice tęsknili za tą drużyną aż do wczoraj, bo Polonia z Ruchem znów zagrała ofensywnie i ładnie dla oka. - Staraliśmy się pokazać to, co wychodzi nam na treningach. Czyli na przykład wymiana wielu podań między sobą. Wiedzieliśmy, że musimy zagrać trochę ryzykancko. Efekt? Udało się przeprowadzić kilka fajnych akcji - cieszył się Dariusz Jarecki, który zdobył gola na wagę kompletu punktów.
Na wiele pochwał zasługuje również kilku innych ofensywnych graczy Polonii. Miroslav Barczik imponował na prawym skrzydle. Do podkreślenia dobrego występu zabrakło tylko gola. - Jego postawa była budująca. Przypomnę, że na początku okresu przygotowawczego doznał kontuzji, która sprawiał, że nie trenował należycie przez miesiąc. Dlatego nadal nie jest w pełni przygotowany motorycznie. Jego umiejętności nikt nie podważa - zaznaczył Jurij Szatalow.
Szkoleniowiec Polonii dopiero w dniu meczu uznał, że w pierwszym składzie zagra Clemence Matawu. Piłkarz z Zimbabwe borykał się od kilku dni z urazem stawu skokowego. - Podjąłem taką decyzję po konsultacji ze sztabem lekarskim oraz rozmowie z samym zawodnikiem. Matawu zapewnił mnie, że da radę rozegrać pełne 90 minut - tłumaczył Szatalow, który w drugiej części gry wpuścił na plac gry Marka Bażika. Dla Słowaka był to pierwszy mecz w tym sezonie. Powód? Ból pleców.
Czy fakt, iż zagrał, oznacza, że problemy zdrowotne ma za sobą? - Trudno powiedzieć. Niestety, mowa o kręgosłupie. Sam wiem, jak to z nim bywa. Czasami niczego nie podejrzewając wsiadam do samochodu, a wynosić muszą mnie z niego lekarze - obrazowo odpowiedział trener Polonii. Nic nie dolega Szymonowi Gąsińskiemu, który po raz drugi stanął w bramce i po raz drugi zachował czyste konto. - Może jestem jakimś talizmanem? - zastanawiał się z uśmiechem.
Na wiele pochwał zasługuje również kilku innych ofensywnych graczy Polonii. Miroslav Barczik imponował na prawym skrzydle. Do podkreślenia dobrego występu zabrakło tylko gola. - Jego postawa była budująca. Przypomnę, że na początku okresu przygotowawczego doznał kontuzji, która sprawiał, że nie trenował należycie przez miesiąc. Dlatego nadal nie jest w pełni przygotowany motorycznie. Jego umiejętności nikt nie podważa - zaznaczył Jurij Szatalow.
Szkoleniowiec Polonii dopiero w dniu meczu uznał, że w pierwszym składzie zagra Clemence Matawu. Piłkarz z Zimbabwe borykał się od kilku dni z urazem stawu skokowego. - Podjąłem taką decyzję po konsultacji ze sztabem lekarskim oraz rozmowie z samym zawodnikiem. Matawu zapewnił mnie, że da radę rozegrać pełne 90 minut - tłumaczył Szatalow, który w drugiej części gry wpuścił na plac gry Marka Bażika. Dla Słowaka był to pierwszy mecz w tym sezonie. Powód? Ból pleców.
Czy fakt, iż zagrał, oznacza, że problemy zdrowotne ma za sobą? - Trudno powiedzieć. Niestety, mowa o kręgosłupie. Sam wiem, jak to z nim bywa. Czasami niczego nie podejrzewając wsiadam do samochodu, a wynosić muszą mnie z niego lekarze - obrazowo odpowiedział trener Polonii. Nic nie dolega Szymonowi Gąsińskiemu, który po raz drugi stanął w bramce i po raz drugi zachował czyste konto. - Może jestem jakimś talizmanem? - zastanawiał się z uśmiechem.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów