Sławik wraca na ligowe boiska

04.03.2009
Mateusz Sławik grał w takich klubach jak GKS Katowice i Górnik Zabrze. Ostatnio "zapadł się pod ziemię". Nie występował przez całą jesień. Teraz zamierza przypomnieć się kibicom, jako gracz Odry.
Został już zatwierdzony do gry w okręgowym związku piłki nożnej. W środę złoży podpis na 3-miesięcznym kontrakcie. - Chcę odżyć, przypomnieć się i dać jak najwięcej z siebie Odrze. Myślę, że potrzebujemy siebie wzajemnie - podkreśla Sławik.

29 września 2007 roku zagrał z Groclinem Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski. To był jego 53. występ w ekstraklasie. Potem przez kilka miesięcy znajdował się w kadrze Górnika, aż pod koniec lata ubiegłego roku jego kontrakt z zabrzanami został rozwiązany. - Myślałem, że znajdę jeszcze dobry klub. Było niestety za późno - wzdycha Mateusz, który przez pół roku trenował indywidualnie i gościnnie z zespołem GKS-u Katowice, którego jest wychowankiem. Był pod okiem trenera bramkarzy, Jarosława Tkocza. Konsultował się też z Tomaszem Rogalą, jednym ze szkoleniowców Piasta Gliwice.

- Mogłem się położyć i poddać. Postanowiłem jednak walczyć. Każdego dnia starałem się pracować nad sobą, tak aby być jeszcze lepszym bramkarzem - podkreśla niespełna 29-latek. Urodziny będzie bowiem obchodził dopiero w listopadzie. - Nie jestem ani młody, ani stary. Proszę spojrzeć na wiek najlepszych golkiperów na świecie. Chociażby takiego van der Sara - wskazuje Sławik, mający nie lada doświadczenie w walce o utrzymanie. O takie cele przyszło mu walczyć m.in. w Katowicach i w Zabrzu. Stanowił ważną część Górnika, kiedy ten był na skraju przepaści. Teraz w podobnej sytuacji znajduje się Odra.

- Postaram się pomóc drużynie tak sportowo, jak i mentalnie - zapewnia. Graczy Odry podłamały nieco decyzje piłkarskiej centrali o dwóch walkowerach. - To daje obraz o trudnej sytuacji klubu. Te cztery "oczka" to w kontekście walki o byt bardzo dużo. Mam nadzieję, że nie będziemy płakali na koniec sezonu, że tych punktów zabrakło. My damy z siebie wszystko. Równie ważna będzie praca działaczy - dodaje Mateusz. Władze klubu obiecały, że znajdą mu lokum w Opolu. Dotąd w tym mieście jedynie pomieszkiwał lub dojeżdżał z domu, odległego o 140 kilometrów. - Nie wyobrażam sobie, aby tak miało pozostać - kończy.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również