"Śląskie z nogą w głowie": Piast już powinien się martwić
Nie jest wykluczone, że beniaminek wykorzysta nijakość ekstraklasy i faktycznie zajmie miejsce pucharowe. Nie musi być nawet trzeci. Jeśli Śląsk zajmie trzecie miejsce i w finale Pucharu Polski trafi na Legię, to także czwarta pozycja w lidze da awans do pucharów. Ale na miejscu gliwiczan jednak bym uważał. Nie odlatywał. Już myślałbym o następnym sezonie.
Dopiero w nim okaże się czy w Gliwicach potrafili wyciągnąć wnioski ze swoich i cudzych błędów. Swoich, bo już raz Piast w drugim sezonie spadł z ekstraklasy. Cudzych, bo jest ryzyko, że gliwiczanie popełnią błąd Podbeskidzia. „Piastunki” chętnie czerpią zasoby ludzkie z Bielska-Białej: Marcin Brosz, Marek Matuszek, Michał Wilk, Bogdan Wilk (pamiętajcie, menedżer, nie kierownik!!!), Tomasz Mikołajko. Niech też czerpią wiedzę. Bo mniej więcej w analogicznym okresie poprzedniego sezonu, Podbeskidzie zajmowało piąte miejsce i jej mecz z Koroną Kielce okrzyknięto mianem „walki o puchary”. Jak było, wszyscy pamiętają. Ani kielczan nie było w Europie, ani bielszczan.
To właśnie teraz jest dla Piasta najtrudniejszy moment. Nie można nic zepsuć w dobrze funkcjonującej maszynie. Trzeba wypłacić wszystkie obiecane premie. Trzeba zatrzymać największe gwiazdy. Najważniejsze: NIE POPADAĆ W SAMOZACHWYT (zwłaszcza obowiązuje prezesa i asystenta trenera). Drużynę latem trzeba bezwzględnie wzmocnić. Nie zmienić, tylko wzmocnić.