Śląski szowinizm? Sędzia sugeruje, że kibice Ruchu nie lubią Wielkopolan

22.05.2013
W 2011 roku kibice Lecha Poznań wtargnęli na stadion Ruchu Chorzów, wyłamując bramy przy Cichej. Chorzowscy prokuratorzy wnioskowali o karę. Sędzia zasugerowała z kolei... śląski szowinizm.
Proces dotyczył wydarzeń, jakie rozegrały się w Chorzowie 7 listopada 2011 r. Ruch grał wtedy z Lechem Poznań. Na Śląsk specjalnym pociągiem przyjechało wtedy ponad 800 kibiców z Wielkopolski. Policja konwojowała ich od dworca pod bramy stadionu, które miały zostać otwarte o godz. 15.15

Pociąg przyjechał wcześniej. Kibice Lecha wyłamali więc bramę stadionu i wtargnęli na trybuny. Przez kilkadziesiąt minut spiker apelował, aby opuścili obiekt. Szalikowcy nic sobie z tego nie robili. Zareagowali dopiero, kiedy na miejscu pojawili się ochroniarze. Najpierw obrzucili ich butelkami i krzesełkami, po czym zostali wypchnięci ze stadionu.

Chorzowscy prokuratorzy wnioskowali o rok więzienia i karę zakazu stadionowego. Proces toczył się jednak w Poznaniu. Sędzia Monika Matysiak wobec sześciu chuliganów umorzyła sprawę, dwóm pozostałym wymierzyła karę czterech miesięcy więzienia w zawieszeniu (bo byli wcześniej karani). I nie uwzględniła zakazu stadionowego.

Najciekawsze jest jednak pisemne uzasadnienie wyroku. Co sędzia napisała o propozycji chorzowskiego prokuratora? "To stwarza podejrzenie, iż jego wnioski są jedynie wynikiem populistycznej polityki pod hasłem walki z tzw. kibolami albo wynikiem niechęci do osób z terenu Wielkopolski, która to niechęć wyraźnie była widoczna zarówno wśród kibiców Ruchu Chorzów, jak i nawet wśród członków agencji ochrony podczas interwencji" - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
źródło: Gazeta Wyborcza

Przeczytaj również