Śląsk - Ruch 2-0. Przegrali, choć wcale nie musieli
20.07.2014
Wydarzenie
Kilkadziesiąt sekund po wznowieniu piłki od środka w polu karnym, po starciu z Mariuszem Pawelcem, padł Grzegorz Kuświk, ale sędzia faulu nie dopatrzył się. Powtórki wykazały, że napastnik Ruchu był ewidentnie faulowany i gościom „11” należała się. Kto wie, jak potoczyłyby się losy konfrontacji, gdyby sędzia wskazał na „wapno”.
Bohater
Robert Pich. Inaczej być nie mogło, skoro pomocnik wrocławskiego zespołu najpierw miał udział przy golu na 1-0 dla gospodarzy, a w 79. minucie swój kunszt pokazał świetnym uderzeniem z dystansu.
Rozczarowanie
Marcin Borski. Sędzia z Warszawy „przysnął” na starcie potyczki, nie spodziewając się chyba, że tak szybko przyjdzie mu ocenić dyskusyjną sytuację. Zresztą nie tylko to wydarzenie opisane powyżej świadczy o tym, że rozjemca najlepszego dnia w niedzielę nie miał. W kilku innych sytuacjach mylił się, niestety prawie zawsze z korzyścią dla gospodarzy. Już w 11. minucie wybuchnął szkoleniowiec chorzowian, który głośno protestował wobec jednej z decyzji arbitra.
Co ciekawego
- W 1. minucie, tuż po wspomnianej kontrowersji, „Niebiescy” oddali pierwszy strzał na bramkę miejscowych. Golkipera Śląska po uderzeniu Przemysława Babiarza uratowała od wyjmowania piłki z siatki poprzeczka.
- Nieco przypadkowo goście gola stracili. W 7. minucie, gdy wyraźnie przeważali, Robert Pich dograł do środka pola, gdzie niepilnowany na dobrą pozycję wyszedł Sebastian Mila. Pomocnik Śląska nie mógł takiej szansy zaprzepaścić uderzając pewnie po tzw. długim rogu.
- Po 23. minutach, wobec żaru lejącego się z nieba, sędzia Marcin Borski zarządził przerwę na uzupełnienie płynów. Podobna sytuacja miała miejsce w 66. minucie.
- Żaden z nowych zawodników nie pojawił się w Ruchu od pierwszego gwizdka. Między słupkami ostatecznie wystąpił Krzysztof Kamiński. Dopiero w 73. minucie trener Jan Kocian skorzystał z usług Michała Efira.
- W pierwszej połowie to Ruch dominował, ale mógł zostać skarcony. W bardzo klarownych pozycjach pudłowali Flavio Paixao (21 min.) oraz Mila (42 min.).
- Jeszcze lepszą okazję najlepszy strzelec Śląska w poprzednim sezonie miał w 57. minucie. W bramkę znów nie trafił z kilku metrów...
- Pierwsza zmiana w Ruchu nastąpiła po godzinie gry. Roland Gigołajew boisko opuścił nieprzypadkowo, bowiem w trakcie przebywania na murawie wyróżnił się tylko zmarnowanymi szansami dla chorzowian na doprowadzenie do wyrównania.
- W 65. minucie do Śląska oficjalnie po zagranicznych wojażach powrócił Piotr Celeban, który zajął miejsce na prawej flance defensywy „Niebieskich”. Nieoczekiwanie natomiast zastąpił strzelca gola dla Śląska.
- W szeregach Ruchu wyróżniał się aktywny na prawej stronie pomocy Jakub Kowalski. 27-latek defensorom Śląska napsuł mnóstwo krwi.
- We Wrocławiu kiepsko z frekwencją. Dokładna liczba widzów w niedzielne popołudnie to jedyne 10.180.
- Ostatnie trzy potyczki Śląska z Ruchem nie przyniosły żadnego zwycięstwa wrocławianom. Ruch wygrał raz – 3-2 na boisku rywala.
Kilkadziesiąt sekund po wznowieniu piłki od środka w polu karnym, po starciu z Mariuszem Pawelcem, padł Grzegorz Kuświk, ale sędzia faulu nie dopatrzył się. Powtórki wykazały, że napastnik Ruchu był ewidentnie faulowany i gościom „11” należała się. Kto wie, jak potoczyłyby się losy konfrontacji, gdyby sędzia wskazał na „wapno”.
Bohater
Robert Pich. Inaczej być nie mogło, skoro pomocnik wrocławskiego zespołu najpierw miał udział przy golu na 1-0 dla gospodarzy, a w 79. minucie swój kunszt pokazał świetnym uderzeniem z dystansu.
Rozczarowanie
Marcin Borski. Sędzia z Warszawy „przysnął” na starcie potyczki, nie spodziewając się chyba, że tak szybko przyjdzie mu ocenić dyskusyjną sytuację. Zresztą nie tylko to wydarzenie opisane powyżej świadczy o tym, że rozjemca najlepszego dnia w niedzielę nie miał. W kilku innych sytuacjach mylił się, niestety prawie zawsze z korzyścią dla gospodarzy. Już w 11. minucie wybuchnął szkoleniowiec chorzowian, który głośno protestował wobec jednej z decyzji arbitra.
Co ciekawego
- W 1. minucie, tuż po wspomnianej kontrowersji, „Niebiescy” oddali pierwszy strzał na bramkę miejscowych. Golkipera Śląska po uderzeniu Przemysława Babiarza uratowała od wyjmowania piłki z siatki poprzeczka.
- Nieco przypadkowo goście gola stracili. W 7. minucie, gdy wyraźnie przeważali, Robert Pich dograł do środka pola, gdzie niepilnowany na dobrą pozycję wyszedł Sebastian Mila. Pomocnik Śląska nie mógł takiej szansy zaprzepaścić uderzając pewnie po tzw. długim rogu.
- Po 23. minutach, wobec żaru lejącego się z nieba, sędzia Marcin Borski zarządził przerwę na uzupełnienie płynów. Podobna sytuacja miała miejsce w 66. minucie.
- Żaden z nowych zawodników nie pojawił się w Ruchu od pierwszego gwizdka. Między słupkami ostatecznie wystąpił Krzysztof Kamiński. Dopiero w 73. minucie trener Jan Kocian skorzystał z usług Michała Efira.
- W pierwszej połowie to Ruch dominował, ale mógł zostać skarcony. W bardzo klarownych pozycjach pudłowali Flavio Paixao (21 min.) oraz Mila (42 min.).
- Jeszcze lepszą okazję najlepszy strzelec Śląska w poprzednim sezonie miał w 57. minucie. W bramkę znów nie trafił z kilku metrów...
- Pierwsza zmiana w Ruchu nastąpiła po godzinie gry. Roland Gigołajew boisko opuścił nieprzypadkowo, bowiem w trakcie przebywania na murawie wyróżnił się tylko zmarnowanymi szansami dla chorzowian na doprowadzenie do wyrównania.
- W 65. minucie do Śląska oficjalnie po zagranicznych wojażach powrócił Piotr Celeban, który zajął miejsce na prawej flance defensywy „Niebieskich”. Nieoczekiwanie natomiast zastąpił strzelca gola dla Śląska.
- W szeregach Ruchu wyróżniał się aktywny na prawej stronie pomocy Jakub Kowalski. 27-latek defensorom Śląska napsuł mnóstwo krwi.
- We Wrocławiu kiepsko z frekwencją. Dokładna liczba widzów w niedzielne popołudnie to jedyne 10.180.
- Ostatnie trzy potyczki Śląska z Ruchem nie przyniosły żadnego zwycięstwa wrocławianom. Ruch wygrał raz – 3-2 na boisku rywala.
Polecane
Ekstraklasa