Śląsk - Ruch 1:2. "Pepe" Ćwielong show!

12.09.2016
Druga wyjazdowa wygrana Ruchu i pierwsze gole Piotra Ćwielonga po powrocie do ekipy "niebieskich". Drużyna trenera Waldemara Fornalika dobrze wykorzystała reprezentacyjną przerwę i wraca z Wrocławia w doskonałych nastrojach.
Norbert Barczyk/PressFocus
Wydarzenie
W 38 minucie szybki atak wyprowadzili Patryk Lipski i Piotr Ćwielong. "Lipa" w tempo zagrał do wychodzącego na pozycję kolegi, a "Pepe" nie dał się zatrzymać Piotrowi Celebanowi i znakomitym uderzeniem przeniósł piłkę nad Mariuszem Pawełkiem dając Ruchowi prowadzenie i odczarowując stadion we Wrocławiu, na którym w tym sezonie wcześniej goli nie oglądano!

Bohater
Piotr Ćwielong ze znakomitej strony przypomniał się publiczności we Wrocławiu. Dla Śląska zdobywał tytuł Mistrza Polski, zagrał 82 mecze strzelając w nich 12 goli. W poniedziałek odczarował Stadion Miejski w stolicy Dolnego Śląska, czym ucieszył kibiców z Chorzowa. Dwa idealne, precyzyjne uderzenia i "Pepe" jest dziś na ustach całego Chorzowa!

Rozczarowanie
To mógł być dla Ruchu pierwszy od 12 spotkań mecz zagrany "na zero" z tyłu, ale na nieco ponad kwadrans przed końcem Śląsk za sprawą sędziego Krzysztofa Jakubika wrócił do gry. Ruch miał kontrolę nad meczem, jednak w 74. minucie arbiter dopatrzył się faulu skutecznie interweniującego Kamila Lecha. Morioka prezent wykorzystał i w szeregach gości zrobiło się nerwowo.

Co ciekawego
- "Niebiescy" mocno popracowali w przerwie reprezentacyjnej. Ciekawa okazała się walka o miejsce w ataku. Batalię wygrał Eduards Visnakovs, sadzając na ławce Jarosława Niezgodę i Jakuba Araka. Pierwszy raz w sezonie w wyjściowym składzie mecz zaczął Marcin Kowalczyk
 
- W 21. minucie skórę Rafałowi Grodzickiemu uratował Kamil Lech. Po błędzie kapitana "niebieskich" Ryota Morioka stanął oko w oko z młodym golkiperem Ruchu, który wygrał pojedynek z Japończykiem. Chwilę później z daleka huknął Biliński a piłka nieznacznie minęła bramkę przyjezdnych.

- Ruch okazję na gola miał w 33 minucie. Po dośrodkowaniu Patryka Lipskiego z rzutu rożnego piłki do siatki nie udało się skierować Michałowi Kojowi.

- We Wrocławiu poza Ćwielongiem z dobrej strony przypomniał się Marcin Kowalczyk. Były reprezentant Polski pierwszy raz wybiegł w wyjściowym składzie "niebieskich" i stanowił najsilniejszy punkt chorzowskiej defensywy.

- Chwilę po przerwie w defensywie Ruchu zapanował spory chaos. Nieporozumienie Grodzickiego i Kowalczyka próbował wykorzystać Morioka ale kopnął daleko od bramki Lecha.

- W 52. minucie drugi raz "ukłuł" Piotr Ćwielong. Po rzucie rożnym krótko wybita piłka przez defensorów Śląska wpadła pod nogi wychowanka GTV Stadionu Śląskiego, który strzałem tuż przy słupku podwyższył prowadzenie chorzowian.

- Chwilę później Ćwielong mógł mieć na koncie hat-tricka. Wrzutka z lewej strony boiska trafiła na głowę "Pepe", który tym razem nie trafił w światło bramki. Po drugiej stronie sił próbował Biliński, ale kolejny raz bez zarzutu spisał się Lech.

- Na kwadrans przed końcem Krzysztof Jakubik dał prezent gospodarzom. W skutecznej interwencji Kamila Lecha we własnym polu karnym dopatrzył się przewinienia na golkipera "niebieskich" na Rierze i podyktował karnego. Morioka prezent wykorzystał a Śląsk wrócił do gry.

- Gospodarze nie byli jednak w stanie doprowadzić do wyrównania. Ruch do końca skoncentrowany dowiózł zwycięstwo do samego końca nie pozwalając na wiele bezradnemu Śląskowi.

Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 0:2 (0:1)
0:1 - Ćwielong 38'
0:2 - Ćwielong 52'
1:2 - Morioka 75'-k

Śląsk: Pawełek - Pawelec, Celeban, Kokoszka, Dvali - Alvrinho (69' Roman), Stjepanović, Goncalves, Morioka, Madej (62' Engels) - Biliński (62' Riera). Trener: Mariusz Rumak.

Ruch: Lech - Konczkowski, Grodzicki, Kowalczyk, Koj - Mazek (90' Przybecki), Surma, Urbańczyk, Lipski, Ćwielong - Visnakovs (83' Arak). Trener: Waldemar Fornalik.

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)
Żółte kartki: Alvarinho, Dvali (Śląsk), Grodzicki, Urbańczyk (Ruch)
Widzów: 8500
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również