Śląsk - Polonia B. 2-1. Bytomianom daleko jeszcze do Premiership

14.08.2009
Polonia pokazała się we Wrocławiu z dobrej strony, ale do Bytomia wraca z niczym. To pierwsza w tym sezonie porażka zespołu Jurija Szatałowa.
- Pokazałem chłopakom najlepsze bramki poprzedniego sezonu Premiership - zdradził przed rozpoczęciem spotkania Jurij Szatałow, trener Polonii. I od pierwszego gwizdka sędziego widać było, że to właśnie bytomianom bardziej zależy na otwarciu wyniku. Bliski szczęścia był Sawala, ale - jak to często bywa - jeśli bardzo się chce, to nie wychodzi. Wyszło natomiast gospodarzom. W ich imieniu piłkę do siatki po kornerze J. Gancarczyka skierował Szewczuk.

W pierwszym momencie wydawało się, że trafienie Śląska skutecznie wybije gości z rytmu. Ale nic z tego! Po ładnym dograniu Bażika piłkę do bramki wpakował Podstawek. Czy na pewno? - Tak, musnąłem ją - podkreślił doświadczony napastnik. - Fajnie strzelić gola klubowi, w którym zawsze było się traktowanym po macoszemu - przyznał wychowanek zespołu z Wrocławia.

Po zmianie stron lepiej zaczęli prezentować się miejscowi. Szybko przełożyło się to na sytuacje strzeleckie. Zagrożenie pod bramką Skaby stwarzali J. Gancarczyk i Szewczuk. Na nieco ponad kwadrans przez zakończeniem potyczki ten drugi uderzył na tyle nieprzyjemnie, że bramkarz Polonii sparował piłkę na bok. Tam czekał już na nią Wołczek. Śląsk znów prowadził.

I przewagi już nie oddał. Polonia z kolei nie zasłużyła na porażkę.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również