Śląsk - Polonia 0-0. Do zwycięstwa zabrakło niewiele...

07.05.2011
Mimo kolejnych problemów, Bytom walczy o utrzymanie! Dziś Polonia była zespołem, który przez większość meczu dominował we Wrocławiu. Gdyby Grzegorz Podstawek zachował więcej precyzji...
Wydarzenie
Dariusz Jarecki w sposób fantastyczny wrzucił piłkę w pole karne wprost do niepilnowanego Grzegorza Podstawka. Napastnik stanął oko w oko z golkiperem gości i... trafił w boczną siatkę. To mogła być "piłka meczowa".

Bohater
Marcin Radzewicz był przydatny zarówno w ofensywie, jak i w formacji obronnej swojego zespołu. Nie dość, że oddawał bardzo niebezpieczne strzały, to na dodatek w drugiej połowie zatrzymał groźnie zapowiadający się kontratak Śląska.

Rozczarowanie
Grzegorz Podstawek dostał swoje "pięć minut", ale niestety po raz kolejny zagrał dużo poniżej oczekiwań. Zarówno strzały, jak i podania były wykonywanie bardzo niechlujnie przez zawodnika Polonii.

Co ciekawego

- Początek meczu został poprzedzony minutą ciszy. Ta została poświęcona kibicowi Śląska, który zginął w wypadku samochodowym.

-
Oba zespoły rozpoczęły spotkanie bez nominalnego napastnika.

- Fani Śląska zorganizowali zbiórkę pieniędzy dla ukraińskiej Pogoni Lwów, która jest jednocześnie najstarszym istniejącym polskim klubem piłkarskim.

- Gdyby nie dobra decyzja arbitra bocznego, Marcin Radzewicz najprawdopodobniej przy zatrzymaniu wślizgiem biegnącego z piłką Diaza, ujrzałby żółtą kartkę. Sędzia główny był ustawiony bardzo niefortunnie.

- Lepiej na boisku prezentowała się ekipa z Bytomia. Na pewno to przyjezdni optycznie byli bliżsi zainkasowania kompletu punktów.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również