Śląsk - Piast 3-0. Zdecydowały błędy w obronie

18.10.2014
Dziwny to był mecz, ten dzisiejszy pojedynek zespołów Tadeusza Pawłowskiego i Angela Pereza Garcii. Po bardzo słabej pierwszej połowie, mieliśmy świetną drugą, w której najpierw Śląsk rozmontował parokrotnie defensywę „Piastunek”, a później goście stworzyli sobie szereg dogodnych sytuacji.
Norbert Barczyk/pressfocus.pl
Wydarzenie
Pierwsze 45 minut rywalizacji mogłoby się w zasadzie nie odbyć. Było ospale, nudno i nieciekawie przez większość czasu gry. Początek drugiej odsłony to już zupełnie inna „bajka”. Głównie w wykonaniu gospodarzy. To właśnie pierwsze 20 minut po zmianie stron, zapewniło wygraną wrocławianom. Przeprowadzili oni wówczas prawdziwy szturm na bramkę rywali i tylko dużemu szczęściu zawdzięcza Jakub Szmatuła, że wpuścił wówczas tylko dwa gole.

Bohater
Podstawowy napastnik Śląska – Marco Paixao nie może od dłuższego czasu występować na boisku z powodu kontuzji. Jego strzeleckie umiejętności doskonale kopiuje rodzony brat Portugalczyka – Flavio. Do meczu z Piastem prawoskrzydłowy wrocławian miał pięć bramek w tym sezonie T-Mobile Ekstraklasy. Po dzisiejszym spotkaniu ma ich już siedem i z powodzeniem goni lidera klasyfikacji strzelców ligowych rozgrywek.

Rozczarowanie
Dwa fatalne błędy w odstępie zaledwie pięciu minut zadecydowały tak naprawdę o porażce gliwiczan. Przy pierwszym golu nie popisali się, zarówno Brożek ze Szmatułą, jak i Horvath. Przy drugim okazję do zdobycia bramki stworzył gospodarzom... Piotr Brożek. W takiej sytuacji nazwanie występu defensywy Piasta rozczarowaniem, to i tak dość łagodny epitet.

Co ciekawego
- Śląsk w tym sezonie nie przegrał jeszcze spotkania przed własną publicznością, tracąc do meczu z Piastem zaledwie dwa gole na wrocławskim obiekcie.

- Trener Pawłowski w czasie meczu otrzymywał wskazówki od swojego asystenta, podczas gdy ten znajdował się na trybunach.

- W 39, a także w 58 minucie wrocławianie mieli kolejne świetne okazję do zdobycia bramek lecz Flavio Paixao nie trafiał, po strzałach głową, z kilku metrów w bramkę.

- Na 3-0 podwyższył w 72 minucie słowacki skrzydłowy Ślaska – Robert Pich po składnej akcji całej drużyny.

- Piętnaście minut przed końcowym gwizdkiem przytomnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Konstantin Vassiljev. Mariusz Pawełek z trudem obronił uderzenie Estończyka, podobnie jak sytuację sam na sam z Rubenem Jurado kilka chwil później.

- Po ponad trzech latach nieobecności w T-Mobile Ekstraklasie ponownie zagrał w ligowym meczu Dawid Janczyk. Byłby gracz Legii Warszawa wszedł na boisko w 79 minucie meczu i choć nie wniósł aż tyle ożywienia w poczynania „Piastunek” co chociażby Vassiljev, to nie nie można nie wspomnieć o zaistnieniu Janczyka na placu gry.
źródło: sportslaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również