Śląsk - Piast 1-3. Zabójcza "czterdziestka", mistrz rozłożony na łopatki

10.11.2012
Kolejne kapitalne spotkanie rozegrali zawodnicy Piasta Gliwice, tym razem jednak zwycięskie. Adam Kompała dobrze przepowiedział - gliwiczanie przegrać nie mogli i nie przegrali, bawiąc się ze Śląskiem!
Wydarzenie
44. minuta. Tomasz Podgórski po rzucie wolnym dośrodkował piłkę w środek pola karnego, ta szybko się z niego wydostała, ale nie na długo. Do bezpańskiej futbolówki dopadł Damian Zbozień i "na aferę" ponownie zagrał w centrum zamieszania. Największą trzeźwością umysłu wykazał się Paweł Oleksy, przedłużając podanie do Rubena Jurado, który... strzelił trzeciego gola w bieżących rozgrywkach. Kąt niemalże bliźniaczy do tego, z którego kilka sezonów temu piłkę do siatki Piasta przy Okrzei skierował Takesure Chinyama.

Bohater
Dariusz Trela. Gole golami, ale gdyby Dariusz Trela w kilku sytuacjach nie stanął na wysokości zadania, gliwiczanie na Okrzei nie wracaliby weseli. Golkiper Piasta po raz kolejny udowodnił, że należy do najlepszych fachowców w polskiej lidze.

Rozczarowanie

Śląsk Wrocław. Można przegrać, bo porażka to nie hańba. Ale kiedy przegrywa się zupełnie bez stylu, niemalże oddając mecz, wtedy trzeba się zastanowić, po co w ogóle wychodziło się na murawę. Jeśli na dodatek taką etykietkę przykleja się mistrzowi Polski - rozczarowanie gotowe. 

Co ciekawego
- Debiutancki mecz w "czepku", a raczej kasku ochronnym rozegrał Damian Zbozień. Wynikło to z urazu czaszki, którego doznał w meczu ligowym z Widzewem Łódź.

- Piłkę do własnej siatki na początku meczu skierował Paweł Oleksy, ale wcześniej sędzia boczny wskazał pozycję spaloną zawodnika Śląska.

- Lewa strona defensywy wciąż w Piaście kuleje. Tym razem trafienie Sebastiana Mili z 29. minuty można zapisać na konto Pawła Oleksego. Defensor wobec ruchliwego Mili zachował się zbyt pasywnie, pozwalając mu oddać strzał głową. Sytuacja skończyła się nie najlepiej - bezradny Dariusz Trela odprowadził futbolówkę wzrokiem do siatki.

- Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy, zagrania ręką w polu karnym Śląska dopatrzył sędzia główny spotkania, Hubert Siejewicz. Jedenastkę na gola pewnym strzałem zamienił Wojciech Kędziora.

- Między 60., a 63. minutą Dariusz Trela przechodził samego siebie. Bo jak inaczej określić działania bramkarza, który na przestrzeni 180 sekund wybronił co najmniej trzy stuprocentowe sytuacje Śląska Wrocław?! Zdaje się, że Treli nie sprawia różnicy czy Śląsk uderza z 16., lub 6.metra... To był istny Trela show!

- To nie była sobota Waldemara Soboty. Pomocnik Śląska sprezentował piłkę Damianowi Zbozieniowi we własnym polu karnym, a ten jak huknął... to nie było silnego na "hełmowego"... Potężnie uderzona piłka zatrzepotała nieposkromiona w siatce. Trafienie przypominało jedną z markowych akcji kultowej piłkarskiej gry video - FIFA.

- Kiedy za plecami zawodników z Wrocławia pojawiał się Mateusz Matras, ci nie do końca wiedzieli, w którą stronę uciec, żeby nie zostać zatrzymanym przez rosłego defensora Piasta. W takich momentach dezorientację gracze Śląska mieli wypisaną na twarzy.

- Pod koniec meczu Cristian Omar Diaz chciał wymusić rzut karny dla swojego zespołu. Za tę próbę - niezgodną z duchem gry - Hubert Siejewicz skarcił napastnika żółtą kartką.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również