Śląsk - Piast 0-0. We Wrocławiu zawiało nudą na koniec roku...
14.12.2013
Wydarzenie
Czterdziesta piąta minuta. Marco Paixao wyszedł do sytuacji sam na sam z Jakubem Szumskim, a następnie pokonał Jakuba Szumskiego. Sędzia boczny - słusznie - dopatrzył się pozycji spalonej napastnika Śląska.
Bohater
Jakub Szumski. Zastępca Dariusza Treli radzi sobie coraz lepiej między słupkami bramki Piasta Gliwice. Dziś młodzieżowy reprezentant Polski nie dał się zaskoczyć, popisując się kilka razy bardzo dobrymi interwencjami. Zrobił co musiał plus kilka gratisów - czyli wystarczyło na wywalczenie jednego punktu we Wrocławiu.
Rozczarowanie
Pavol Cicman. Skrzydłowy jeszcze w pierwszej połowie zastąpił kontuzjowanego Mateja Izvolta i... tyle go widzieli. Raz gdzieś tam - w drugiej połowie - podreptał z piłką na skrzydle, ale niewiele z tego wynikło. Generalnie - zero gry i pomysłu. Zero Pavola Cicmana.
Co ciekawego
- Pierwsza połowa zdecydowanie należała do Piasta. Gliwiczanie byli szybcy, groźni, ale nieskuteczni. To też zdecydowało, że na drugą część spotkania zawodnicy wyszli przy rezultacie bezbramkowym. I do ok. siedemdziesiątej piątej minuty nie działo się nic specjalnego. W końcówce natomiast zaczął "naciskać" Śląsk i był bliski wyjścia na prowadzenie. Starania gospodarzy były jednak miernego skutku.
- Swój mecz rozgrywał sędzia Paweł Pskit. Żółta kartka dla Adriana Klepczyńskiego za... nie wiadomo. Napomnienie dla Rabioli, bo cisnął piłką w ziemię, to zdecydowane wyjście poza granice dobrego smaku. I jeszcze kilka innych decyzji na niekorzyść jednych i drugich. Najwyraźniej arbiter główny chciał zapewnić emocje, zastępując w tej czynności piłkarzy.
- Po remisie Piast ma dwadzieścia siedem punktów, zajmując dziesiątą pozycję.
Czterdziesta piąta minuta. Marco Paixao wyszedł do sytuacji sam na sam z Jakubem Szumskim, a następnie pokonał Jakuba Szumskiego. Sędzia boczny - słusznie - dopatrzył się pozycji spalonej napastnika Śląska.
Bohater
Jakub Szumski. Zastępca Dariusza Treli radzi sobie coraz lepiej między słupkami bramki Piasta Gliwice. Dziś młodzieżowy reprezentant Polski nie dał się zaskoczyć, popisując się kilka razy bardzo dobrymi interwencjami. Zrobił co musiał plus kilka gratisów - czyli wystarczyło na wywalczenie jednego punktu we Wrocławiu.
Rozczarowanie
Pavol Cicman. Skrzydłowy jeszcze w pierwszej połowie zastąpił kontuzjowanego Mateja Izvolta i... tyle go widzieli. Raz gdzieś tam - w drugiej połowie - podreptał z piłką na skrzydle, ale niewiele z tego wynikło. Generalnie - zero gry i pomysłu. Zero Pavola Cicmana.
Co ciekawego
- Pierwsza połowa zdecydowanie należała do Piasta. Gliwiczanie byli szybcy, groźni, ale nieskuteczni. To też zdecydowało, że na drugą część spotkania zawodnicy wyszli przy rezultacie bezbramkowym. I do ok. siedemdziesiątej piątej minuty nie działo się nic specjalnego. W końcówce natomiast zaczął "naciskać" Śląsk i był bliski wyjścia na prowadzenie. Starania gospodarzy były jednak miernego skutku.
- Swój mecz rozgrywał sędzia Paweł Pskit. Żółta kartka dla Adriana Klepczyńskiego za... nie wiadomo. Napomnienie dla Rabioli, bo cisnął piłką w ziemię, to zdecydowane wyjście poza granice dobrego smaku. I jeszcze kilka innych decyzji na niekorzyść jednych i drugich. Najwyraźniej arbiter główny chciał zapewnić emocje, zastępując w tej czynności piłkarzy.
- Po remisie Piast ma dwadzieścia siedem punktów, zajmując dziesiątą pozycję.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów