Śląsk na lewej nodze stoi

16.12.2008
Maciej Małkowski z Marcinem Komorowskim, czy tak będzie wyglądała lewa flanka naszej reprezentacji na Euro w 2012 roku? Na razie Leo Beenhakker przyjrzał się obu lewonożnym piłkarzom.
Szybki rajd lewym skrzydłem. Najlepszy zawodnik Ruchu Chorzów? Tomasz Brzyski, któremu prawa noga służy jedynie do utrzymania równowagi. Balans ciałem i na naszej drodze pojawia się Maciej Michniewicz. Lewy obrońca Piasta Gliwice zbierał jesienią najlepsze recenzje spośród graczy z pola. Nie miał okazji toczyć pojedynków z Piotrem Madejskim z Górnika Zabrze, bo ten również biega przy swojej lewej linii boiska. I też przyzwyczaił, że poniżej przyzwoitego poziomu nie schodzi. Wreszcie Polonia Bytom i Odra Wodzisław...

To w tych klubach Leo Beenhakker i jego sztab wypatrzyli: Marcina Komorowskiego i Macieja Małkowskiego. A jakże! Zawodników lewonożnych. Za sprawą naszych ludzi jedno skrzydło w niedzielnym meczu z Serbią funkcjonowało całkiem nieźle. - Dobrze mi się współpracowało z Maćkiem - przyznaje Komorowski. Obaj piłkarze mieli okazję poznać się w GKS-ie Bełchatów. Kilka lat temu Komorowski był graczem tego klubu, zaś Małkowski przebywał w nim na testach. - Usłyszałem już nie jeden głos, że dobrze oceniono naszą grę. Szybko złapaliśmy wspólny język. Zresztą nie tylko z Marcinem, ale z całą grupą. Nie było żadnych złośliwości na treningach - zapewnia zawodnik Odry.

Komorowski i Małkowski niedzielnym meczem zadebiutowali w pierwszej reprezentacji. - To był zaszczyt, choć oczywiście trzeba zaznaczyć, że to była kadra w nawiasie, bo tworzyli ją tylko zawodnicy z ekstraklasy. Niemniej pierwszy występ i od razu wygrana. Nie, nie... W zachwyt nie wpadam, spokojnie - uśmiecha się 23-letni Małkowski, który jeszcze rok temu grał w GKS-ie Jastrzębie. Równie anonimowy był Komorowski. - Przyznam, że to znajomi i rodzina przekonywali mnie, że warto wybrać Polonię Bytom. No i proszę! Załapało - cieszy się człowiek, który grając na lewej obronie strzelił jesienią hat tricka (z Lechią Gdańsk 4-1).

Nasi reprezentanci wrócili do domów, lecz nadal są pod dużym wrażeniem osoby Leo Beenhakkera. - Fajne było, że już na pierwszym spotkaniu w hotelu, selekcjoner rozpoznał każdego z imienia i nazwiska. Słuchanie trenera Beenhakkera było cennym doświadczeniem. To jak ten człowiek żyje piłką na boisku, jak i poza nią... Kapitalne! - podkreśla Małkowski, a pod jego słowami podpisuje się kolega z Polonii. - To człowiek z charyzmą. Potrafi wykrzesać z zawodnika ogromne pokłady ambicji, zaangażowania - przyznaje Komorowski, który zdaje sobie sprawę, że był jednym z pilniej obserwowanych graczy w tym meczu. - Na lewej obronie w kadrze panuje deficyt. Cóż, chciałbym się zadomowić w reprezentacji, za sprawą gry w klubie - dodaje i zaznacza, że ewentualnym transferem dotąd nie zawracał sobie głowy.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również