Śląsk na lewej nodze stoi
16.12.2008
Szybki rajd lewym skrzydłem. Najlepszy zawodnik Ruchu Chorzów? Tomasz Brzyski, któremu prawa noga służy jedynie do utrzymania równowagi. Balans ciałem i na naszej drodze pojawia się Maciej Michniewicz. Lewy obrońca Piasta Gliwice zbierał jesienią najlepsze recenzje spośród graczy z pola. Nie miał okazji toczyć pojedynków z Piotrem Madejskim z Górnika Zabrze, bo ten również biega przy swojej lewej linii boiska. I też przyzwyczaił, że poniżej przyzwoitego poziomu nie schodzi. Wreszcie Polonia Bytom i Odra Wodzisław...
To w tych klubach Leo Beenhakker i jego sztab wypatrzyli: Marcina Komorowskiego i Macieja Małkowskiego. A jakże! Zawodników lewonożnych. Za sprawą naszych ludzi jedno skrzydło w niedzielnym meczu z Serbią funkcjonowało całkiem nieźle. - Dobrze mi się współpracowało z Maćkiem - przyznaje Komorowski. Obaj piłkarze mieli okazję poznać się w GKS-ie Bełchatów. Kilka lat temu Komorowski był graczem tego klubu, zaś Małkowski przebywał w nim na testach. - Usłyszałem już nie jeden głos, że dobrze oceniono naszą grę. Szybko złapaliśmy wspólny język. Zresztą nie tylko z Marcinem, ale z całą grupą. Nie było żadnych złośliwości na treningach - zapewnia zawodnik Odry.
Komorowski i Małkowski niedzielnym meczem zadebiutowali w pierwszej reprezentacji. - To był zaszczyt, choć oczywiście trzeba zaznaczyć, że to była kadra w nawiasie, bo tworzyli ją tylko zawodnicy z ekstraklasy. Niemniej pierwszy występ i od razu wygrana. Nie, nie... W zachwyt nie wpadam, spokojnie - uśmiecha się 23-letni Małkowski, który jeszcze rok temu grał w GKS-ie Jastrzębie. Równie anonimowy był Komorowski. - Przyznam, że to znajomi i rodzina przekonywali mnie, że warto wybrać Polonię Bytom. No i proszę! Załapało - cieszy się człowiek, który grając na lewej obronie strzelił jesienią hat tricka (z Lechią Gdańsk 4-1).
Nasi reprezentanci wrócili do domów, lecz nadal są pod dużym wrażeniem osoby Leo Beenhakkera. - Fajne było, że już na pierwszym spotkaniu w hotelu, selekcjoner rozpoznał każdego z imienia i nazwiska. Słuchanie trenera Beenhakkera było cennym doświadczeniem. To jak ten człowiek żyje piłką na boisku, jak i poza nią... Kapitalne! - podkreśla Małkowski, a pod jego słowami podpisuje się kolega z Polonii. - To człowiek z charyzmą. Potrafi wykrzesać z zawodnika ogromne pokłady ambicji, zaangażowania - przyznaje Komorowski, który zdaje sobie sprawę, że był jednym z pilniej obserwowanych graczy w tym meczu. - Na lewej obronie w kadrze panuje deficyt. Cóż, chciałbym się zadomowić w reprezentacji, za sprawą gry w klubie - dodaje i zaznacza, że ewentualnym transferem dotąd nie zawracał sobie głowy.
To w tych klubach Leo Beenhakker i jego sztab wypatrzyli: Marcina Komorowskiego i Macieja Małkowskiego. A jakże! Zawodników lewonożnych. Za sprawą naszych ludzi jedno skrzydło w niedzielnym meczu z Serbią funkcjonowało całkiem nieźle. - Dobrze mi się współpracowało z Maćkiem - przyznaje Komorowski. Obaj piłkarze mieli okazję poznać się w GKS-ie Bełchatów. Kilka lat temu Komorowski był graczem tego klubu, zaś Małkowski przebywał w nim na testach. - Usłyszałem już nie jeden głos, że dobrze oceniono naszą grę. Szybko złapaliśmy wspólny język. Zresztą nie tylko z Marcinem, ale z całą grupą. Nie było żadnych złośliwości na treningach - zapewnia zawodnik Odry.
Komorowski i Małkowski niedzielnym meczem zadebiutowali w pierwszej reprezentacji. - To był zaszczyt, choć oczywiście trzeba zaznaczyć, że to była kadra w nawiasie, bo tworzyli ją tylko zawodnicy z ekstraklasy. Niemniej pierwszy występ i od razu wygrana. Nie, nie... W zachwyt nie wpadam, spokojnie - uśmiecha się 23-letni Małkowski, który jeszcze rok temu grał w GKS-ie Jastrzębie. Równie anonimowy był Komorowski. - Przyznam, że to znajomi i rodzina przekonywali mnie, że warto wybrać Polonię Bytom. No i proszę! Załapało - cieszy się człowiek, który grając na lewej obronie strzelił jesienią hat tricka (z Lechią Gdańsk 4-1).
Nasi reprezentanci wrócili do domów, lecz nadal są pod dużym wrażeniem osoby Leo Beenhakkera. - Fajne było, że już na pierwszym spotkaniu w hotelu, selekcjoner rozpoznał każdego z imienia i nazwiska. Słuchanie trenera Beenhakkera było cennym doświadczeniem. To jak ten człowiek żyje piłką na boisku, jak i poza nią... Kapitalne! - podkreśla Małkowski, a pod jego słowami podpisuje się kolega z Polonii. - To człowiek z charyzmą. Potrafi wykrzesać z zawodnika ogromne pokłady ambicji, zaangażowania - przyznaje Komorowski, który zdaje sobie sprawę, że był jednym z pilniej obserwowanych graczy w tym meczu. - Na lewej obronie w kadrze panuje deficyt. Cóż, chciałbym się zadomowić w reprezentacji, za sprawą gry w klubie - dodaje i zaznacza, że ewentualnym transferem dotąd nie zawracał sobie głowy.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów