Skromny "człowieczek", idol kibiców Polonii Bytom zakończył karierę

11.10.2010
- Na Jacka zawsze można liczyć, zawsze był naszym przyjacielem - mówił Damian Bartyla. Prezes Polonii wraz z tysiącami kibiców podziękował w niedzielę Jackowi Trzeciakowi za wszystkie mecze.
- Jacku, dziękujemy za to, co zrobiłeś dla naszej drużyny, dla klubu i miasta! - podkreślił Peter Hricko, który przejął kapitańską opaskę Polonii. Wiele ciepłych słów wygłosił w sobotę również prezes Polonii. To Damian Bartyla jako pierwszy wykonał w 2004 roku telefon do ówczesnego zawodnika Włókniarza Kietrz. Trzeciak miał wtedy 33 lata. Przyjął ofertę z Bytomia. Zdążył od tego momentu zaliczyć dwa awanse. Szybko stał się ulubieńcem kibiców, był wielokrotnie wybierany na kapitana Polonii.

Jak tego dokonał? - Jacek wytwarza wokół siebie specyficzną aurę, skupia ludzi przy sobie. Ci go słuchają, choć on nigdy nie podnosi głosu, nie denerwuje się. Jest po prostu inteligentnym człowiekiem. Jeśli te wszystkie atuty przeniesie do pracy szkoleniowej, zostanie bardzo dobrym trenerem - przepowiada Jurij Szatałow. "Trzeci" przyznaje, że połknął bakcyla. Stara się zdobyć kolejne uprawienia, aby w przyszłości wcielić się w rolę samodzielnego szkoleniowca.

Przeczytaj rozmowę z Jackiem Trzeciakiem >

Co ciekawe, Trzeciak długo nie chciał zorganizować swojego benefisu. - Bo nie czuję się osobą wyjątkową, a właśnie tacy ludzie powinni mieć swoje pożegnalne spotkania. Jestem zwykłym, malutkim człowieczkiem, który wykonywał swój piękny a zarazem specyficzny zawód jak tylko najlepiej potrafił - tłumaczył Trzeciak, ale tym razem nikt nie zamierzał go słuchać. Wreszcie udało się! "Trzeci" dał się przekonać i wczoraj wybiegł po raz ostatni na murawę w koszulce Polonii Bytom. "Nie ma Polonii, bez Jacka nie ma Polonii!" - śpiewało kilka tysięcy ludzi, dla których Trzeciak był i będzie ulubieńcem.

- Czasami śmialiśmy się z tej skromności Jacka. Ale ta cecha wynika z jego charakteru. Fajnie, że taki jest! - podkreślił Marek Pieniążek. Dyrektor Polonii zdaje sobie sprawę, że wykreować idola pokroju Trzeciaka będzie szalenie trudno.- Niełatwo zostać ikoną naszego klubu i mieć taki szacunek wśród kibiców. Poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Pozostaje wierzyć, że nasi piłkarze będą chcieli się na Jacku wzorować - dodaje Pieniążek.

Najwięcej mówiący obrazek niedzielnego benefisu? Trzeciak rzucił koszulkę w kierunku kibiców, a ci pobiegli po trykot z taką determinacją, że... wylądowali i przewrócili banner reklamowy. Jacek, oczywiście, zaczął przepraszać i sam naprawił szkody.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również