Skrobacz ujawnia kulisy pracy w Odrze: Byliśmy okłamywani i zwodzeni

25.01.2011
Były trener Odry w swoim podsumowaniu pisze m.in. o tym, jak jeden z zawodników dojeżdżał na treningi rowerem, nie mając na bilet, a dyrektor Mucha celowo pomijał zawodników przy wypłatach.
Serwis Stowarzyszenia Sympatyków Odry Wodzisław dotarł do dokumentu, który w grudniu sporządził Jarosław Skrobacz. To podsumowanie, który ówczesny szkoleniowiec I-ligowca opracował, jak co roku, do wglądu członków rady nadzorczej. - Pomimo iż czynność ta należy do moich obowiązków i wykonywałem ją już kilkakrotnie, to sporządzenie tego podsumowania przyszło mi naprawdę z trudem, ze względu na obecną sytuację Klubu - pisze Skrobacz we wstępie.

W trzeciej części dokumentu opisał on wszystko to, co nie powinno mieć miejsca. - Tak szczerze mówiąc, to współpracy na linii Zarząd - kadra I-go zespołu, nie było żadnej. Jako zespół (zawodnicy, kadra szkoleniowo - medyczna), byliśmy zostawieni sami dla siebie. Nikogo nie interesowały codziennie problemy, nie mówiąc o zaległościach finansowych. Do pewnego czasu byliśmy notorycznie okłamywani i zwodzeni ciągłymi obietnicami bez pokrycia. Piszę specjalnie "do pewnego czasu", gdyż później Zarząd nie chciał z nami rozmawiać w ogóle - ujawnia szkoleniowiec.

I wymienia kilka faktów - jak napisał - "dających obraz na pracę Zarządu". Oto niektóre absurdy (pisownia oryginalna):

"28 października do szatni wszedł Pan Zdrahal, który przedstawił nowego dyrektora klubu Pana Muchę. Osoba ta już przy pierwszym kontakcie zraziła do siebie zespół próbą pokazania swojej siły. Stwierdził że już od poniedziałku (1 listopada) będzie rozmawiał z zawodnikami w temacie regulacji spraw finansowych.

Na słuszną uwagę jednego z zawodników że 1 listopada jest dniem wolnym (wcześniej przeze mnie zaplanowanym), uniósł się i podniesionym głosem stwierdził że to on będzie decydował kiedy oni będą mieli wolne i jak będzie chciał to będzie ich ściągał na rozmowy nawet z treningu! W uzupełnieniu dodam że p. Mucha pierwsze "rozmowy" przeprowadził w dniu 29 listopada z pięcioma zawodnikami, przez miesiąc nie znajdując dla nich czasu. (...)

6 listopada otrzymaliśmy ostatnie pieniądze, była to kwota 26 tyś. zł do podziału na całą kadrę zawodniczą, sztab medyczny i sztab trenerski. Podziału dokonał samodzielnie pracujący od kilku dni w Klubie p. Mucha, który nie skonsultował tego ani ze mną ani nie poinformował ani kierownika czy Rady Drużyny. Świadomie pominął dziewięciu zawodników nie przyznając im ani złotówki. (...)

Jeden z zawodników od miesiąca dojeżdżał na treningi na rowerze (18 km) nie mając pieniędzy na paliwo czy autobus. Szczerze przyznał "trenerze wolę kupić trzy bułki i kefir niż wydać na bilet". (...)

Wyjazd zespołu do Świnoujścia. Klub I-ligowy, którego zawodnicy na następny dzień mają rozegrać mecz, otrzymują na 12-13 godzinną drogę 600 zł (na 25 osób). (...) Pieniążki jednak pobrał p. Mucha który miał płacić na miejscu za hotel. Jak łatwo policzyć za kwotę 20 zł na osobę było nas stać na "danie dnia" (frytki, kotlet, surówka). Nie mogłem nawet reagować na zakupy jedzenia przez zawodników na stacjach paliw.

Po rozegranym meczu w Świnoujściu, kierownik drużyny udaje się do p. Muchy w celu pobrania pieniędzy na drogę powrotną, jednak otrzymuje odpowiedź, że "on pieniędzy już nie ma". (...)"

Przeczytaj całe podsumowanie Jarosława Skrobacza >
źródło: ssow.pl

Przeczytaj również