"Skoro Piast jest taki dobry, to mógł wygrać z nami na boisku..."

21.08.2010
- Mój kolega nie miał szans na jakąkolwiek reakcję, gdy piłka trafiła go w kolano, a później w rękę - bił się w pierś bramkarz KSZO, opisując najbardziej kontrowersyjną sytuację z meczu z Piastem.
Na dziesięć minut przed końcem piątkowego pojedynku Piasta z KSZO, gospodarze mogli mieć piłkę meczową. Mogli, ale sędzia Marek Karkut nie zauważył rzekomego zagrania ręką w polu karnym gości. Nerwowo nie wytrzymali nie tylko miejscowi piłkarze, ale przede wszystkim sztab trenerski gliwiczan, który żywiołowo podbiegł do bocznego arbitra i zaczął domagać się swoich racji. Za karę Marcin Brosz musiał udać się na trybuny. - Nie pochwalam takiej decyzji, ale w tym przypadku rolę odegrała adrenalina. Tym bardziej, że mi też wydawało się, że zawodnik rywala chyba jednak zagrał nieprzepisowo - zaznaczył Józef Drabicki, prezes klubu z Okrzei.

Żadnego problemu nie widział za to bramkarz z Ostrowca Świętokrzyskiego, Michał Wróbel. -
Mój kolega z drużyny nie miał szans na jakąkolwiek reakcję, gdy piłka trafiła go w kolano, a później w rękę - przekonywał były golkiper między innymi Górnika Zabrze. - Skoro Piast jest taki dobry, to mógł wygrać z nami na boisku, a nie domagając się karnego! - rzucił Wróbel.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również