"Skończyły się dyskoteki!" - tak kibice Ruchu krzyczeli do piłkarzy

25.04.2009
Nikt nie sądził w Chorzowie, że wiosna będzie tak nerwowa. Sześć ligowych porażek sprawiło, że kibice w końcu nie wytrzymali. Głośno wyrazili swoje żale wobec zawodników, trenera i władz.
Na pierwszy ogień poszła Katarzyna Sobstyl. Prezes Ruchu nigdy nie cieszyła się sympatią fanów, bo z tymi nigdy nie zechciała nawiązać dialogu. Wreszcie domagano się zmiany szkoleniowca, zaś piłkarzom zarzucano brak zaangażowania. Przyśpiewki i okrzyki z ostatnich minut kipiały ironią wściekłych kibiców. - Chcieliśmy wyrównać, a z trybun było słychać złośliwe "ole". To nie pomaga... - stwierdził Piotr Kieruzel.

Maciej Sadlok podszedł do tematu z większym zrozumieniem. - Każdy kibic ma swoją cierpliwość. Ta naszych dzisiaj się wyczerpała - powiedział 20-latek, który po końcowym gwizdku został z Wojciechem Grzybem i Matko Perdijiciem na murawie. Zasmuceni słuchali żalów trybun. - Musimy temu stawić czoła, choć po takim meczu przepełnia człowieka frustracja i złość - mówił Grzyb. - Ten mecz był podobny do tego z Polonią Warszawa. Znów bezproduktywnie biegaliśmy i nie zagrażaliśmy przeciwnikowi.

"Się skończyły dyskoteki!" - to hasło publiczność zostawiła na sam koniec.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również