Seweryn Kiełpin wraca do bramki Polonii. Ma coś do udowodnienia

25.02.2011
Przed tygodniem został ciepło przywitany przez kibiców w Bytomiu. - Ucieszyło mnie to. Wracam przecież z Ruchu, z którym "Poloniści" nie żyją w najlepszych relacjach - mówi Seweryn Kiełpin.
Półtora roku temu Seweryn Kiełpin opuszczał Bytom i udawał się na wypożyczenie do Ruchu Radzionków. Chcąc myśleć o regularnej grze na wysokim poziomie, raczej musiał tak postąpić. Przy Olimpijskiej ponownie zameldował się w styczniu tego roku. Już nie jako duży talent, ale jeden z lepszych bramkarzy w I lidze. - To wypożyczenie wyszło mi na dobre. Było mi potrzebne.

Kiełpin udanie zaprezentował się w zimowych sparingach Polonii. W dziewięciu meczach puścił tylko jednego gola i wydaje się być najpoważniejszym kandydatem do miejsca między słupkami w jutrzejszym meczu z Bełchatowem. - Jestem pozytywnej myśli - mówi. Jego kontrkandydatem jest trochę bardziej  Marcin Juszczyk.

Podczas zeszłotygodniowej prezentacji zespołu w centrum handlowym "Agora" Kiełpina ciepło powitali kibice, którzy pokładają w nim duże nadzieje. - Ucieszyło mnie to przywitanie. Wracam przecież z Ruchu Radzionków, z którym "Poloniści" nie żyją w najlepszych relacjach - wskazuje 24-latek, który w bramce bytomian zadebiutował, gdy ci awansowali do ekstraklasy.

Jego licznik "nabił" wtedy zaledwie 180 minut. Po występie w Grodzisku Wielkopolskim, gdy przepuścił pięć bramek, został odesłany do Młodej Ekstraklasy. Drugiego występu doczekał się w następnym sezonie. Mowa o meczu z Ruchem Chorzów.

- Dostałem okazję debiutu, po części ją wykorzystałem, po części nie. Wydaje mi się, że mogło być tych szans troszkę więcej. Teraz wracam i chcę pokazać, że to błędem było to, iż wcześniej nie dano mi drugiej szansy.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również