Serwotka wierzy w zakopanie topora wojennego

17.12.2009
- Chciałbym, aby w końcu można było powiedzieć, że topór wojenny został zakopany - mówi o polsko-czeskim konflikcie prezes Odry Wodzisław, Ireneusz Serwotka.
Być może jeszcze w tym tygodniu zbierze się rada nadzorcza Odry, na której można spodziewać się kolejnej walki pomiędzy polskimi i czeskimi udziałowcami klubu z Bogumińskiej. Czesi domagają się zmiany na stanowisku prezesa. - W spółce obowiązują pewne procedury. Jeśli zostaną one zachowane, to proszę bardzo. Odejdę. Zwolnić mnie mogą akcjonariusze i rada nadzorcza - powiedział całkiem niedawno naszemu portalowi Serwotka.

Sternik klubu wierzy jednak, że to już koniec nieporozumień polsko-czeskich. - Chciałbym, aby w końcu można było powiedzieć, że topór wojenny został zakopany. W niektórych wypadkach nie był on nawet wykopany. Pan Zlamal mówił czasem rzeczy, które kazano mu mówić. Dopiero kontakty bezpośrednie spowodowały zmianę jego oceny. Wokół klubu kręci się kilka osób, które chcą ugrać swój interes - twierdzi prezes Odry.

Jedną z nich był Martin Pulpit, którego w klubie już nie ma. - Nie miałem wpływu na obsadę dyrektora sportowego. Namieszał z transferami, a następnie wprowadził w błąd opinię publiczną i działaczy. Kłamał prosto w oczy, a później tłumaczył, że został do tego zobligowany. To był gwóźdź do jego trumny. Na taki układ już nigdy się nie zgodzę - podkreśla Serwotka.

Według niego kluczem do utrzymania się Odry w ekstraklasie będzie ciągnięcie wózka przez wszystkich w jednym kierunku. - Bardzo ważną rolę odgrywa tutaj Dariusz Kozielski. Wierzę, że osiągnie sukces. Zagłębił się w klubowe mechanizmy i wie, na czym to polega. Jeśli tylko będziemy grać w jednej drużynie, dojdzie do tego jeszcze determinacja i odpowiednia atmosfera, to jesteśmy w stanie zrealizować cel i obronić się przed spadkiem z ligi - uważa prezes klubu znad czeskiej granicy.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również