"Serce pęka, patrząc na Odrę"
23.02.2009
W tym czasie nie raz stykał się z problemami organizacyjnymi Odry. Klub wychodził jednak na prostą. Żymańczyk zasiadał nawet w jego zarządzie. - Szybko jednak z niego odszedłem, kiedy zobaczyłem, że klub wydaje na pensje dla piłkarzy pieniądze, na które nie ma pokrycia w klubowej kasie - tłumaczy były napastnik.
- Dla mnie niepojęte było, że byli w klubie zawodnicy zarabiający grube pieniądze, nie wnosząc jednocześnie zbyt wiele do drużyny. To tylko powiększało długi. Jeśli klub nie jest zbyt bogaty, a takim przecież przez ostatnie lata była Odra, to musi się rozglądać za zawodnikami w najbliższej okolicy. Tymczasem z Odry odchodzili zawodnicy emocjonalnie związani z klubem, a całymi tabunami sprowadzano piłkarzy spoza regionu. To, że w Kluczborku jest dziś solidna drużyna, to w dużej mierze wynik rozsądnej polityki kadrowej tamtejszego klubu. W Opolu tego zabrakło - dodaje.
- Dla mnie niepojęte było, że byli w klubie zawodnicy zarabiający grube pieniądze, nie wnosząc jednocześnie zbyt wiele do drużyny. To tylko powiększało długi. Jeśli klub nie jest zbyt bogaty, a takim przecież przez ostatnie lata była Odra, to musi się rozglądać za zawodnikami w najbliższej okolicy. Tymczasem z Odry odchodzili zawodnicy emocjonalnie związani z klubem, a całymi tabunami sprowadzano piłkarzy spoza regionu. To, że w Kluczborku jest dziś solidna drużyna, to w dużej mierze wynik rozsądnej polityki kadrowej tamtejszego klubu. W Opolu tego zabrakło - dodaje.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku