"Sędzia oddał Ruchowi to, co zabrał w pierwszej połowie"

10.08.2011
Szymon Marciniak popełnił fatalne pomyłki w meczu Korona - Ruch. - Sędziowie swoje błędy naprawiają kolejnymi błędami. Nie wolno nad tym przechodzić do porządku dziennego - grzmi Radosław Gilewicz.
Marciniak podyktował rzut karny dla Korony po rzekomym faulu Matko Perdijicia na Michale Zielińskim, mimo że jego asystenci wskazywali na rzut rożny. Ulegli dopiero pod presją kieleckich piłkarzy… Z kolei w drugiej połowie nie odgwizdał ewidentnego przewinienia Marka Szyndrowskiego na Grzegorzu Lechu.

- Niestety, po raz kolejny wychodzi na jaw słabość polski sędziów - mówi Gilewicz, ekspert telewizyjny i były napastnik "Niebieskich". - Samo zagranie było czytelne jak na dłoni. Szyndrowski poślizgnął się i zahaczył Lecha. Sędzia nie mógł tego nie widzieć, a jednak nie przerwał akcji, bo chciał oddać chorzowianom to, co im zabrał w pierwszej połowie - twierdzi.

Taka postawa sędziów, zdaniem Gilewicz, jest najbardziej denerwująca.-  Dyktują rzuty karne, faule, pokazują kartki pod presją piłkarzy, a potem swoje błędy naprawiają kolejnymi błędami. Uważam, że trzeba o tym głośno mówić - kończy eks-reprezentant Polski.
źródło: SportSlaski.pl / Sport

Przeczytaj również