Sędzia meczu Piast-Cracovia: To ostrzeżenie przed Euro 2012
23.09.2011
Sędzia meczu Piasta Gliwice z Cracovią, podczas którego jego asystent został ogłuszony petardą, jest posłem, w kończącej się kadencji. Zapowiada więc, że będzie działał. - Chodzi mi o "uczulenie" policji na takie zagrożenia. Bo powiem szczerze, choć z agresją z zewnątrz, kierowaną do wnętrza stadionu, spotkałem się po raz pierwszy, całkiem niedawno widziałem demonstrację kibiców przy okazji derbów Opolszczyzny w II lidze. W Zdzieszowicach fani MKS-u Kluczbork zostali poza stadionem i na normalnej publicznej drodze odpalali race i petardy. Tam akurat służby zadziałały błyskawicznie, wyłapując i karząc ich mandatami. Ale - jak widać - czasami wciąż jeszcze nie jesteśmy w pełni przygotowani na takie zachowania pseudokibiców - uważa Garbowski.
Jak środowe wydarzenia wyglądały z jego perspektywy? - Podyktowałem rzut rożny dla Piasta, wiedząc, że to ostatnia akcja meczu. Siłą rzeczy spoglądałem akurat w tamten narożnik boiska, w którym znalazł się również mój asystent. Widziałem więc petardę spadającą obok niego. Widziałem też, jak ogłuszony, zwala się bezwładnie na ziemię. Decyzja była natychmiastowa - przerwanie spotkania - mówi.
- Kiedy do niego podszedłem, nie kontaktował, był kompletnie oszołomiony. Chwała zawodnikom Cracovii, głównie panom Żytce i Cahalonowi, a także Tomaszowi Podgórskiemu, którzy pomogli mi go zanieść do szatni. Przecież sami się w tym momencie narażali, bo na murawę poleciało zza płotu kilka innych petard. Swoją drogą - w pierwszej chwili myślałem, że nadlatują one gdzieś z trybun - przyznaje sędzia Garbowski.
Jak środowe wydarzenia wyglądały z jego perspektywy? - Podyktowałem rzut rożny dla Piasta, wiedząc, że to ostatnia akcja meczu. Siłą rzeczy spoglądałem akurat w tamten narożnik boiska, w którym znalazł się również mój asystent. Widziałem więc petardę spadającą obok niego. Widziałem też, jak ogłuszony, zwala się bezwładnie na ziemię. Decyzja była natychmiastowa - przerwanie spotkania - mówi.
- Kiedy do niego podszedłem, nie kontaktował, był kompletnie oszołomiony. Chwała zawodnikom Cracovii, głównie panom Żytce i Cahalonowi, a także Tomaszowi Podgórskiemu, którzy pomogli mi go zanieść do szatni. Przecież sami się w tym momencie narażali, bo na murawę poleciało zza płotu kilka innych petard. Swoją drogą - w pierwszej chwili myślałem, że nadlatują one gdzieś z trybun - przyznaje sędzia Garbowski.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów