Ściągnięty z "Klubu Kokosa" strzelił bramkę w debiucie
14.08.2011
Kiedyś strzelił trzy bramki Polonii Bytom, wczoraj zaczął zdobywanie goli dla tego właśnie klubu. Daniel Mąka wszedł na boisko w Nowym Sączu i od tego momentu drużyna Dariusza Fornalaka rozpoczęła pościg za rywalem. To było "wejście smoka". - Kiedyś tak mówił trener Jacek Zieliński, gdy wszedłem na murawę i strzeliłem bramki mojemu obecnemu klubowi - wspomina mecz Polonii Bytom z Polonią Warszawa.
Wczoraj Mąka strzelił pierwszego gola dla tej śląskiej Polonii. - Widziałem mecze z Wartą i Piastem, i mogę spokojnie powiedzieć, że z Sandecją stworzyliśmy więcej szans na gola, niż we wszystkich trzech poprzednich meczach. Nie wygraliśmy fartem. Po prostu wykorzystaliśmy w jakimś stopniu to, co sami wypracowaliśmy. Jasne, przy atakowaniu i odkrywaniu błędy się zdarzają, czego efektem są dwie stracone bramki. Mamy jeszcze dużo pracy przed sobą, ale ten mecz wygraliśmy zasłużenie - stwierdził 23-letni napastnik.
Daniel przyznaje, że jeszcze nie jest w optymalnej formie. Latem nie przygotowywał się normalnie do sezonu. Ćwiczył między innymi w popularnym "Klubie Kokosa".
- Od 1,5 tygodnia daje z siebie wszystko na treningach, teraz dojdzie kolejny przepracowany tydzień. Jest to zalążek tego, co powinno być. Chcę dojść do optymalnej dyspozycji jak najszybciej, przede wszystkim poprzez mecze, bo to rozgrywane spotkania dają dużo w powrocie do optimum formy. Mogę rozegrać 60 minut, ale ze świadomością, że dałem z siebie wszystko - wyjaśnił.
- Chłopaki dosłownie "jeździli na tyłkach" po to, żebym przy tej bramce miał łatwiej, więc to ogromna zasługa całego zespołu. Najważniejsze, żeby zdrowie dopisało - dodał na koniec.
Wczoraj Mąka strzelił pierwszego gola dla tej śląskiej Polonii. - Widziałem mecze z Wartą i Piastem, i mogę spokojnie powiedzieć, że z Sandecją stworzyliśmy więcej szans na gola, niż we wszystkich trzech poprzednich meczach. Nie wygraliśmy fartem. Po prostu wykorzystaliśmy w jakimś stopniu to, co sami wypracowaliśmy. Jasne, przy atakowaniu i odkrywaniu błędy się zdarzają, czego efektem są dwie stracone bramki. Mamy jeszcze dużo pracy przed sobą, ale ten mecz wygraliśmy zasłużenie - stwierdził 23-letni napastnik.
Daniel przyznaje, że jeszcze nie jest w optymalnej formie. Latem nie przygotowywał się normalnie do sezonu. Ćwiczył między innymi w popularnym "Klubie Kokosa".
- Od 1,5 tygodnia daje z siebie wszystko na treningach, teraz dojdzie kolejny przepracowany tydzień. Jest to zalążek tego, co powinno być. Chcę dojść do optymalnej dyspozycji jak najszybciej, przede wszystkim poprzez mecze, bo to rozgrywane spotkania dają dużo w powrocie do optimum formy. Mogę rozegrać 60 minut, ale ze świadomością, że dałem z siebie wszystko - wyjaśnił.
- Chłopaki dosłownie "jeździli na tyłkach" po to, żebym przy tej bramce miał łatwiej, więc to ogromna zasługa całego zespołu. Najważniejsze, żeby zdrowie dopisało - dodał na koniec.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku