Sasa Zivec: "Nie mówcie mi o tym golu"
23.10.2016
Przed meczem z liderem Lotto Ekstraklasy Radoslav Latal miał ogromne powody do zmartwienia. - Przed rozpoczęciem spotkania mieliśmy sporo problemów z kontuzjami. Dzisiaj odpadł nam Radosław Murawski - tłumaczył czeski szkoleniowiec. Z tego powodu goście na boisko wybiegli w dość eksperymentalnym składzie. A na domiar złego z powodu kontuzji murawę przedwcześnie opuścił Sandro Gotal. - Sandro miał problemy tydzień wcześniej. Wrócił do treningów, ale mięsień dwugłowy ponownie się odezwał - zaznaczył Latal.
Samo spotkanie w wykonaniu gliwiczan nie było słabe, tym razem zawiodła defensywa - szczególnie w końcowych fragmentach gry. - Pierwsza połowa w naszym wykonaniu nie była zła. Przez kwadrans przeważali gospodarze i strzelili nam bramkę. Później dobrze zagraliśmy pressingiem, dzięki czemu odrobiliśmy straty - powiedział opiekun Niebiesko-Czerwonych, dodając - Dobrze weszliśmy w drugą połowę, udało nam się wyjść na prowadzenie. Końcówka była jednak słaba... Straciliśmy dwa gole i bardzo potrzebne nam punkty. Teraz musimy się przygotować do kolejnego ważnego dla nas meczu. Nie możemy popełniać takich błędów, jak przy rzucie karnym. Jeśli chce się wygrać z Lechią to trzeba być skoncentrowanym przez pełne 90 minut - zakończył Radoslav Latal.
Samo spotkanie w wykonaniu gliwiczan nie było słabe, tym razem zawiodła defensywa - szczególnie w końcowych fragmentach gry. - Pierwsza połowa w naszym wykonaniu nie była zła. Przez kwadrans przeważali gospodarze i strzelili nam bramkę. Później dobrze zagraliśmy pressingiem, dzięki czemu odrobiliśmy straty - powiedział opiekun Niebiesko-Czerwonych, dodając - Dobrze weszliśmy w drugą połowę, udało nam się wyjść na prowadzenie. Końcówka była jednak słaba... Straciliśmy dwa gole i bardzo potrzebne nam punkty. Teraz musimy się przygotować do kolejnego ważnego dla nas meczu. Nie możemy popełniać takich błędów, jak przy rzucie karnym. Jeśli chce się wygrać z Lechią to trzeba być skoncentrowanym przez pełne 90 minut - zakończył Radoslav Latal.
W podobnym tonie wypowiadał się Sasa Zivec strzelec przepięknej bramki dla Piasta. - Proszę, nie mów mi o tym golu. Co z tego, że był ładny? Myślisz, że jutro ktoś będzie o nim pamiętał? To tylko statystyka. Bramka niewiele dla mnie znaczy - stwierdził zdenerwowany pomocnik, dodając - Gdybyśmy zdobyli w Gdańsku choć jeden punkt, to byłoby inaczej. Szkoda tego starcia. Taki długi wyjazd, niezły mecz w naszym wykonaniu i wracamy do Gliwic bez punktów. Ciężko jest mi powiedzieć cokolwiek po spotkaniu, które przegraliśmy w końcówce. Kilkanaście minut przed końcowym gwizdkiem jeszcze prowadziliśmy 2-1... - stwierdził niezadowolony Zivec.
W zupełnie innym humorze po spotkaniu wypowiadał się Piotr Nowak - Jesteśmy szczęśliwi z tego zwycięstwa, bo trzeba było je wywalczyć i wybiegać. To dobry prognostyk przed derbami, które zagramy w przyszły weekend - komentował trener Lechii, dodając. - To był bardzo interesujący mecz. Każda z drużyn miała swoje sytuacje... Taki horror, który zakończył się dla nas happy endem. Brawa dla zespołu, który pomimo niekorzystnego rezultatu, zdołał się podnieść i wygrać. Duże uznania także dla kibiców, którzy nieśli nas swoim dopingiem - mówił szkoleniowiec "Biało-Zielonych".
W zupełnie innym humorze po spotkaniu wypowiadał się Piotr Nowak - Jesteśmy szczęśliwi z tego zwycięstwa, bo trzeba było je wywalczyć i wybiegać. To dobry prognostyk przed derbami, które zagramy w przyszły weekend - komentował trener Lechii, dodając. - To był bardzo interesujący mecz. Każda z drużyn miała swoje sytuacje... Taki horror, który zakończył się dla nas happy endem. Brawa dla zespołu, który pomimo niekorzystnego rezultatu, zdołał się podnieść i wygrać. Duże uznania także dla kibiców, którzy nieśli nas swoim dopingiem - mówił szkoleniowiec "Biało-Zielonych".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów