Sadlok i Sobiech wyśmiali informacje o transferach na Konwiktorską
09.07.2010
Sadlok i Artur Sobiech wczoraj dołożyli kolejne cegiełki do sukcesu Ruchu, który awansował do II rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Obaj zawodnicy od kilku miesięcy są sprzedawani przez media do różnych klubów. - Zawarliśmy dżentelmeńska umowę z działaczami Ruchu, że podpiszemy kontrakty z tymi piłkarzami jeszcze w tym okienku transferowym - powiedział ostatnio na łamach Przeglądu Sportowego Józef Wojciechowski, prezes Polonii Warszawa.
- Nic mi o tym nie wiadomo - wzruszył ramionami Sobiech, który zdobył wczoraj gola na wagę wygranej. Dziwił się również Sadlok. - Nie było imprezy urodzinowej przed wylotem do Kazachstanu, nie było tematu Wisły, a teraz nie ma pomysłu przenosin do Warszawa - zaznaczył. 21-letni obrońca był ostatnio bohaterem wielu publikacji prasowych nie tylko z powodu rzekomego transferu, ale przede wszystkim tego, że nie poleciał do Karagandy.
Za kilka dni "Niebieskich" czeka podróż na Maltę. I najpewniej kolejny lot. - Czy wsiądę do samolotu? Nie chcę się nad tym rozwodzić, bo mam nadzieję, że to już mi minęło. Staram się z tym lękiem walczyć i jestem dobrej myśli - skwitował Sadlok, który choć nie zagrał w pierwszym spotkaniu z Szachtiorem, to w rewanżu wyszedł w wyjściowym składzie. - Cieszę się, że trener obdarzył mnie takim zaufaniem. Sądzę, że po części je spłaciłem. Nie mówię tutaj o kilku sytuacjach z początku meczu, kiedy nie zachowałem się najlepiej - dodał.
Kibice Ruchu cieszyli się z awansu, mniej z samej gry. - Staraliśmy się przede wszystkim nie stracić bramki. A dodam, że Szachtior wcale nie jest słabym zespołem. Najważniejszy był awans do następnej rundy, więc cel został wykonany - wskazał Sobiech, który nadal rozmawia z działaczami na temat przedłużenia kontraktu. Sadlok już to uczynił.
- Nic mi o tym nie wiadomo - wzruszył ramionami Sobiech, który zdobył wczoraj gola na wagę wygranej. Dziwił się również Sadlok. - Nie było imprezy urodzinowej przed wylotem do Kazachstanu, nie było tematu Wisły, a teraz nie ma pomysłu przenosin do Warszawa - zaznaczył. 21-letni obrońca był ostatnio bohaterem wielu publikacji prasowych nie tylko z powodu rzekomego transferu, ale przede wszystkim tego, że nie poleciał do Karagandy.
Za kilka dni "Niebieskich" czeka podróż na Maltę. I najpewniej kolejny lot. - Czy wsiądę do samolotu? Nie chcę się nad tym rozwodzić, bo mam nadzieję, że to już mi minęło. Staram się z tym lękiem walczyć i jestem dobrej myśli - skwitował Sadlok, który choć nie zagrał w pierwszym spotkaniu z Szachtiorem, to w rewanżu wyszedł w wyjściowym składzie. - Cieszę się, że trener obdarzył mnie takim zaufaniem. Sądzę, że po części je spłaciłem. Nie mówię tutaj o kilku sytuacjach z początku meczu, kiedy nie zachowałem się najlepiej - dodał.
Kibice Ruchu cieszyli się z awansu, mniej z samej gry. - Staraliśmy się przede wszystkim nie stracić bramki. A dodam, że Szachtior wcale nie jest słabym zespołem. Najważniejszy był awans do następnej rundy, więc cel został wykonany - wskazał Sobiech, który nadal rozmawia z działaczami na temat przedłużenia kontraktu. Sadlok już to uczynił.
Polecane
Ekstraklasa