Rzecznik Piasta: Wpadki organizacyjne się nie powtórzą

26.02.2012
Już niebawem na gliwickim obiekcie piłkarskim ponownie zagoszczą mecze ligowe. Pion marketingowy podzielił się z nami kilkoma faktami z życia stadionu i dał pewne, bardzo ważne, zapewnienie...
Kilka faktów odnośnie codziennego funkcjonowania miejskiej areny zdradził Przemysław Plisz, rzecznik prasowy Piasta Gliwice. Plisz, jako marketingowiec, odpowiedział też na zagadnienia stricte związane z zarządzaniem stadionem. 

Utrzymanie obiektu podczas "martwego sezonu" nie jest łatwe. Ile pieniędzy miesięcznie trzeba przekazać na ten cel?
- Każdego miesiąca na utrzymanie trzeba uzbierać ok. 250 tys. zł. Na taką kwotę składa się wiele czynników, takich jak: opłata za dzierżawę stadionu, za firmę sprzątającą, prąd i tego typu potrzeby. Dodatkowo pielęgnacja murawy i wszystkie prace konserwacyjne. Te rzeczy pochłaniają naprawdę wiele pieniędzy.

Żeby taką budowlę utrzymać, trzeba też na niej zarabiać. Czy arena Piasta Gliwice jest rentowna?
- Obecnie trudno o tym jednoznacznie powiedzieć. Obiekt ma spełniać kilka funkcji, stąd mamy na niego wiele pomysłów. Oczywiście wszystkich zdradzać nie możemy, ale na pierwszy rzut oka można zauważyć prężną działalność Piast Business Club. Planujemy organizację koncertów i podobnym imprez. Dodatkowo nie zapominamy o wykorzystaniu strefy VIP, udostępniania naszych pomieszczeń dla firm do konferencji prasowych czy spotkań biznesowych.

Najprostszy rachunek z Piast Business Club wskazuje, że nie są to małe pieniądze. Na co faktycznie przeznacza się fundusze zarobione z tego tytułu?
- Nie jest to nigdzie sprecyzowane. Wykorzystujemy dodatkowe środki finansowe tam, gdzie w danym momencie są potrzebne. Choć trzeba przyznać, że chcielibyśmy ustalić konkretne miejsce docelowe lokowania tych pieniędzy.

W rundzie rewanżowej w Gliwicach zostanie rozegranych 12 meczów. Jest plan B na wypadek, gdyby piłkarze grali słabo i w konsekwencji kibice nie chcieli przychodzić na stadion?
- Mamy zapewnienia zawodników, że ci zrobią wszystko, żeby ich mecze były przyjemnością. Oczywiście, piłka nożna jest nieprzewidywalna i bylibyśmy amatorami, gdyby nie było "wyjścia ewakuacyjnego" z ewentualnej sytuacji. To jednak niech na razie, i oby na zawsze, zostanie naszą tajemnicą.

Dlaczego dotąd na Stadionie Miejskim nie było innej imprezy niżeli piłkarskiej?
- Na razie nie pozwala na to aura. Choć w rundzie rewanżowej, ze względu na spory ścisk w terminarzu, też może na pozasportowe atrakcje zabraknąć miejsca. Mimo to, tak jak powiedziałem, przewidujemy wiele ciekawych akcji dla mieszkańców Gliwic, by w pełni wykorzystać dane nam dobra.

Ale już bez wpadek organizacyjnych, jakie przydarzały się jesienią?
- Oczywiście. Nie dość, że było naprawdę mało czasu i wiele spraw było załatwianych "na wariackich papierach", to my się ciągle uczyliśmy tego wszystkiego. Ale o incydentach z zagubionymi kluczami od bram czy podobnych akcjach, można już zapomnieć, to mogę zapewnić.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również