Rybnik - Poznań 42-48. Jerzy Dudek nie przynosi szczęścia "Rekinom"

11.06.2009
Żużlowcy RKM-u dość niespodziewanie przegrali na własnym stadionie z ekipą z Poznania. Czwartkowe zawody z wysokości trybun oglądał bramkarz Realu Madryt, Jerzy Dudek.
- Zawsze jak mam czas[b] -[/b] a aktualnie przebywam w Polsce na urlopie - to wybieram się na mecze RKM-u, gdy zawody odbywają się w Rybniku. Mój kuzyn jeździł kiedyś na żużlu i lubię tę dyscyplinę - tłumaczył swoją obecność na stadionie Jerzy Dudek.

Przed meczem nad obiektem ROW-u przeszła ulewa i zawody rozpoczęły się kilkudziesięciominutowym opóźnieniem. - Chyba przynoszę drużynie jakiegoś pecha. Ostatnio byłem tutaj przed dwoma laty i odwołano spotkanie z powodu deszczu. Trzy lata temu przerwano zawody w połowie. Również z powodu opadów. Gdy dzisiaj zaczęło lać, to powiedziałem, że jedziemy do domu i wrócimy jak już zaczną jeździć - opowiadał z uśmiechem były golkiper angielskiego FC Liverpool.

Tym razem Dudkowi dane było zobaczyć cały mecz od początku do końca, choć miejscowi zawodnicy rozczarowali. Pierwsze trzy starty nie wskazywały jednak, że drużyna gospodarzy może nie sięgnąć po wygraną. Jednak kolejne sześć wyścigów zakończyło się zwycięstwem przyjezdnych. Zawodnicy z Poznania znakomicie spisywali się pod taśmą i na dystansie rzadko oddawali pole rybniczanom.

Do 10 biegu miejscowi przystępowali tracąc 12 punktów. Trener gospodarzy, Adam Pawliczek, mógł wtedy skorzystać z "Dżokera", ale tego nie uczynił. Wielka szkoda, gdyż "Rekiny" odniosły podwójne zwycięstwo, a później nie było już okazji, aby skorzystać ze Złotej Rezerwy Taktycznej.

Przed biegami nominowanymi Poznań prowadził sześcioma punktami. Najpierw Pyszny z Rempałą odnieśli wygraną 4-2 i w ostatnim starcie tylko zwycięstwo miejscowych 5-1 dałoby im tego dnia remis. Na pierwszym łuku upadł Trojanowski, ale sędzia postanowił, że powtórka odbędzie się w pełnym składzie. Goście wygrali wyścig 4-2 i dość niespodziewanie całe zawody. Rewanż już w niedzielę w Poznaniu.
[b]
[/b]Pod parkiem maszyn

[b]Adam Pawliczek [/b](trener ROW-u): Spodziewaliśmy się, że nie będzie łatwo. Warunki atmosferyczne spowodowały, że najważniejszy był start. Rywale świetnie sobie z tym poradzili. Myśmy zostawali w tym elemencie z tyłu i ciężko było gonić przeciwnika na dystansie.
[b]
Sławomir Pyszny[/b] (zawodnik ROW-u): Większość z nas miała problemy z maszynami. Na treningu wszystko było dobrze ustawione. Zmienna aura sprawiła jednak, że trzeba było parametry ustawiać od nowa. Mieliśmy z tym niemały problem.
autor: Sebastian Skierski, Mariusz Polak

Przeczytaj również