"Rugby to gra, która uczy charakteru i walki do końca"

26.05.2013
- Medal? Nie możemy myśleć, że już go mamy, bo każdy turniej ma swoje horrory. Można zająć piąte miejsce i stracić miejsce na podium - przestrzegł po turnieju w Rudzie Śląskiej trener Diablic, Mariusz Świerczyński.
Diablice rozpoczęły turniej od remisu z Syrenkami Warszawa, który spowodował, że rudzianki musiały jak najwyżej wygrać w drugim starciu, z Błyskawicami Wrocław, by awansować do półfinału z pierwszego miejsca. - Trochę zaskoczyły nas Syrenki bardzo mocną obroną i fizyczną grą. Były silne w przegrupowaniach i młynie. Fizyka przewyższyła. Kluczowe były też nieuznane nam punkty - opisał pierwsze spotkanie trener Mariusz Świerczyński.

Z wrocławiankami udało się wysoko wygrać, dzięki czemu pierwsze miejsce dla rudzianek stało się faktem. Diablice musiały się jednak sporo napracować, co dało się we znaki w dalszej fazie turnieju. - Zostawiliśmy dużo sił na boisku, pokazał to mecz półfinałowy z Orkanem Sochaczew. Pierwsze pięć minut staliśmy. Nie wiedzieliśmy o co chodzi, musieliśmy odrabiać, co też oznacza większy wysiłek i zmęczenie - analizował szkoleniowiec.

Straty, po bardzo emocjonującym spotkaniu, udało się odrobić, przez co zawodniczki z Rudy Śląskiej ponownie awansowały do finału, w którym - tak jak w Łodzi - zmierzyły się z Ladies Lechia Gdańsk. - Znowu na mecz finałowy wyszliśmy totalnie wypompowani, ale walczyliśmy do końca. Chcieliśmy przyłożyć punkty, ale niestety nie udało się - rozkładał ręce Świerczyński. - Mam nadzieję, że następne mecze podczas kolejnych turniejów pokażą, że jesteśmy drużyną, która potrafi wygrywać z najlepszymi i po raz pierwszy pokonamy Lechię, bo to już jakieś fatum wisi nad nami w potyczkach z gdańszczankami - dodał.

To nie jedyne fatum, jakie wisi nad rudziankami. Nasze rugbistki mają... pecha do pogody - praktycznie zawsze gdy tylko wychodzą na murawę, zaczyna padać deszcz. - To już któryś z kolei kobiecy turniej w Rudzie Śląskiej. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby świeciło słońce. Zawsze jak Diablice zaczynają grać, to pada. Dlatego też gratuluję publiczności, która zostaje i w takich warunkach dopinguje zawodniczki. Pogoda nas nie rozpieszcza - uśmiechnął się Świerczyński.

Rudzianki mają przed sobą jeszcze jeden turniej. Za miesiąc w Warszawie rozstrzygnie się sprawa medali mistrzostw Polski. Diablice stoją przed olbrzymią szansą, by po raz kolejny stanąć na "pudle". - Nie możemy jednak myśleć, że mamy już medal, bo każdy turniej ma swoje horrory. Można zająć piąte miejsce i stracić pozycję medalową. Trzeba walczyć do końca. Rugby to gra, która uczy charakteru i walki do końca. Nie można lekceważyć przeciwnika - podkreślił trener naszego zespołu.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również