Rugbiści z Rudy Śląskiej mistrzostwa nie zdobędą, ale mają jeszcze o co grać
02.05.2013
O tym, że Igloo Ruda Śląska nie wystąpi w turnieju finałowym, zadecydował mecz z Juvenią Kraków. Spotkanie było bardzo wyrównane, jednak skończyło się pięciopunktową wygraną ekipy z Małopolski. - Niewiele brakowało. W drugiej połowie trzymaliśmy drużynę na pięciu metrach. Wystarczyło położyć przysłowiową "wisienkę na torcie" - rozpamiętywał grający trener zespołu, Paweł Łętowski. - Jednak zawiedliśmy w decydujących momentach, nie przyłożyliśmy. Naszą nieuwagę wykorzystała drużyna z Krakowa, która grała bardzo ładnie - przyznał szkoleniowiec.
Kluczowym spotkaniem była też potyczka z Pogonią Siedlce w fazie grupowej. Jako że oba zespoły wysoko pokonały KS Wrocław, to mecz między rudzianami i siedlczanami miał zadecydować, kto awansuje do finału już po dwóch bojach.
- To był najważniejszy mecz, bo mógł zapewnić czwarte miejsce i automatyczny awans do finału. Było kilka kontrowersji, sędziowie popełniali niewybaczalne błędy, ale nie mam do nich pretensji. My musimy poprawić swoją grę, zgrać się. To był nasz pierwszy turniej w tym roku, ale widzę bardzo duży postęp - przyznał Łętowski.
Rugbiści z Rudy Śląskiej mieli spore problemy kadrowe. Czterech podstawowych zawodników zakończyło turniej z kontuzjami. - Graliśmy troszkę osłabieni, ale nie tłumaczę tym naszej przegranej. Mimo że nie awansowaliśmy do finału, jestem zadowolony, bo walczyliśmy. Wymagałem od chłopaków, by zostawili serce na boisku. Zadanie wykonali w stu procentach - podkreślił Łętowski. - Jesteśmy krok dalej. Zobaczyliśmy, co musimy poprawić. Jeszcze dużo pracy przed nami - dodał.
Rudzianie stracili szanse na awans do turnieju finałowego mistrzostw Polski, ale to nie oznacza, że nie mają już o co grać. Pozostała im rywalizacja w lidze rugby 7. - W niedzielę gramy w Żmigrodzie. Trochę się tego meczu obawiam, właśnie przez te nasze kontuzje. Mamy także w planach zagrać towarzyskie spotkania - już w rugby 15-osobowym - z Zieloną Górą i Częstochową. Czeka nas dużo gry. Myślę, że wybierzemy się jeszcze do Sopotu na mistrzostwa w rugby plażowym. Jest pogoda, więc możemy już normalnie trenować. Nic, tylko biegać - uśmiecha się Łętowski.
Kluczowym spotkaniem była też potyczka z Pogonią Siedlce w fazie grupowej. Jako że oba zespoły wysoko pokonały KS Wrocław, to mecz między rudzianami i siedlczanami miał zadecydować, kto awansuje do finału już po dwóch bojach.
- To był najważniejszy mecz, bo mógł zapewnić czwarte miejsce i automatyczny awans do finału. Było kilka kontrowersji, sędziowie popełniali niewybaczalne błędy, ale nie mam do nich pretensji. My musimy poprawić swoją grę, zgrać się. To był nasz pierwszy turniej w tym roku, ale widzę bardzo duży postęp - przyznał Łętowski.
Rugbiści z Rudy Śląskiej mieli spore problemy kadrowe. Czterech podstawowych zawodników zakończyło turniej z kontuzjami. - Graliśmy troszkę osłabieni, ale nie tłumaczę tym naszej przegranej. Mimo że nie awansowaliśmy do finału, jestem zadowolony, bo walczyliśmy. Wymagałem od chłopaków, by zostawili serce na boisku. Zadanie wykonali w stu procentach - podkreślił Łętowski. - Jesteśmy krok dalej. Zobaczyliśmy, co musimy poprawić. Jeszcze dużo pracy przed nami - dodał.
Rudzianie stracili szanse na awans do turnieju finałowego mistrzostw Polski, ale to nie oznacza, że nie mają już o co grać. Pozostała im rywalizacja w lidze rugby 7. - W niedzielę gramy w Żmigrodzie. Trochę się tego meczu obawiam, właśnie przez te nasze kontuzje. Mamy także w planach zagrać towarzyskie spotkania - już w rugby 15-osobowym - z Zieloną Górą i Częstochową. Czeka nas dużo gry. Myślę, że wybierzemy się jeszcze do Sopotu na mistrzostwa w rugby plażowym. Jest pogoda, więc możemy już normalnie trenować. Nic, tylko biegać - uśmiecha się Łętowski.
Polecane
Sporty inne