Ruchowi dobrze w Wiśle, a "trener Fornalik jest najukochańszy"

28.06.2011
Ruch Chorzów po raz pierwszy w czasie trwającego obozu w Wiśle odbywa dziś dwa treningi. Przed południem "Niebiescy" byli na siłowni. A piłkarzy zachwalają pracownicy ośrodka Start...
Obecnie w wiślańskim Ośrodku Sportowym przebywają dwa ekstraklasowe zespoły - oprócz Ruchu jeszcze ŁKS Łódź. - Absolutnie sobie nie przeszkadzamy. My mieszkamy gdzie indziej, a tu trenujemy tylko pod dachem, czyli w siłowni albo w hali. Z piłkarzami łodzian tylko się mijamy - zapewnia Andrzej Urbańczyk, kierownik Ruchu.

Chorzowianie treningi typowo piłkarskie odbywają na "Jonidle", czyli innym boisku. I to jest dla "Niebieskich" największy problem. - Wszystko nam tu pasuje, warunki mamy przyzwoite. Wprawdzie na boisko musimy trochę dojeżdżać, ale jest za o dobrze przygotowane - mówi Urbańczyk. Boisko przy "Starcie" zajmują bowiem piłkarze ŁKS-u.

Niebawem w to samo miejsce przyjadą jeszcze piłkarze Arki Gdynia i Podbeskidzia Bielsko-Biała. Popularność ośrodka jest więc zawrotna. - Widać jest u nas jakaś magia, która ich wszystkich przyciąga - uśmiecha się Danuta Zawadzka ze "Startu". - Piłkarskie drużyny profesjonalne mają różne wymagania, jednak najczęściej nie wymyślają rzeczy z kosmosu, ale związane z futbolem, więc my staramy się je zaspokoić - dodaje. Chorzowian jednak zna bardzo dobrze, bo ci przyjeżdżają do Wisły nie pierwszy raz.

- Widać nas polubili, bo wracają tu co roku. To jest super drużyna, nie sprawiają żadnych problemów. Podobnie trener Waldemar Fornalik, który jest... najukochańszy spośród szkoleniowców różnych drużyn - śmieje się Zawadzka.

"Niebieskim" dziś do śmiechu jednak nie było, bo rozpoczęli nielubiane przez wielu treningi siłowe. Na porannych zajęciach pojawili się wszyscy gracze, którzy pojechali na obóz, wszyscy są zdrowi i nikt nie narzeka na urazy. Chorzowianie najpierw odbywali w parach zajęcia poprawiające ogólną sprawność, a później w dwóch turach poszli "wyciskać" kilogramy na sztangach. Po południu czeka ich już trening na piłkarskiej murawie.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również