Ruchowi brakowało... centra! Dlatego nadal liczą na Fabusza

26.02.2010
Pozycja ta była dotąd znana z parkietów koszykarskich. Po to określenie sięgnął teraz trener Ruchu. - Brakowało nam w niektórych meczach centra, który by strącił piłkę - mówi Waldemar Fornalik.
Ma na myśli chociażby jesienny mecz z Koroną Kielce (0-0), w którym chorzowianie nie potrafili znaleźć sposobu na rozmontowanie bloku defensywnego rywala. - I wtedy przydałby się wysoki napastnik, który umożliwiłby grę prostszymi środkami - tłumaczy trener Fornalik.

Dlatego liczy, że do pełni sił wróci rosły i dobrze zbudowany Martin Fabusz. Słowaka od wielu miesięcy męczą kolejne problemy zdrowotne. Również okresu przygotowawczego nie przepracował należycie. Opuścił oba zgrupowania. Dla niego miejsce, w przeciwieństwie do Pavola Balaża, jednak się znajdzie. - Jeśli wejdzie w trening, to będzie traktowany jak każdy inny zawodnik w kadrze - zapowiada Fornalik.

Przypomnijmy, że Fabusz był nazywany "topkanonierem". Na Słowacji sięgnął po koronę króla strzelców i zdobywał mistrzostwa, puchary oraz superpuchar. Ostatniego gola dla Ruchu strzelił w listopadzie 2009 roku. Ostatniej jesieni wystąpił w ledwie dwóch spotkaniach o punkty.

Poza nim jutro z Arką nie wystąpi na pewno Gabor Straka, pauzujący za kartki.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również