Ruchowi będzie kibicowała prawie cała Polska!
06.12.2009
Od dobrych kilku lat Ruch z Wisłą grać nie potrafił. Chorzowianie wychodzili na boisko z "powiązanymi" nogami. Oddawali mecze jeszcze przed pierwszymi gwizdkami. Było tak choćby na starcie bieżącego sezonu, kiedy "Biała Gwiazda" w Sosnowcu odniosła małym nakładem sił pewne zwycięstwo. Wtedy mało kto podejrzewał, że "Niebiescy" zdołają się szybko pozbierać i nabrać tak wielkiej siły. - Dobrze prezentują się przede wszystkim na Cichej - wskazuje Piotr Ćwielong, dziś gracz Wisły, a kiedyś Ruchu.
Kibice chorzowian będą mogli zasiąść na całym stadionie. Bilety sprzedawane są od dawna, trybuny powinny pękać w szwach. Na takie spotkanie czekano na Górnym Śląsku od dawna. - Nie pamiętam, kiedy taki mecz się ostatnio odbył - przyznaje Waldemar Fornalik, odnosząc się do miejsc w tabeli. Jednocześnie chłodno zaznacza: - Jest wiele czynników, które musiałyby sprawić, żebyśmy na dłużej mogli rywalizować z tymi najmożniejszymi.
Jeśli patrzeć tylko na zasobność skarbców, to Ruch nie powinien nawet wychodzić na boisko. Od chwili, kiedy w Wisłę zaczął inwestować Bogusław Cupiał, ta zaczęła zabierać najlepszych zawodników z wielu polskich klubów. W tym z Ruchu. Najpierw Marcin Baszczyński, a potem jego śladem Ćwielong. - Fajnie, gdyby ten sezon nie był wyskokiem klubu z Chorzowa. Tylko narodziłoby się coś nowego w naszej lidze - mówi "Pepe", lecz zaznacza, że w niedzielę sentymenty pójdą na bok. - Nie może nam się przytrafić kolejna wpadka, bo nasza przewaga nad resztą stawki zmalała - tłumaczy.
Oba kluby łączy jedno. Otóż w tym sezonie przegrywały najważniejsze mecze. Wisła uległa Legii, Lechowi, czy Cracovii. Plotkuje się, że jeśli Maciej Skorża straci w tym roku jeszcze jakieś punkty, to może pakować walizkę. Jego piłkarze zatem muszą wygrać, zaś Ruch może. Chorzowianom osiągnięcie dobrego wyniku powinna ułatwić także absencja Pawła Brożka. Goście swojej szansy upatrują w czymś innym. - Nie wierzę, że Ruch będzie się u siebie bronił. Przyjdzie komplet widzów, którzy będą zachęcali do atakowania. To dobrze. Zapowiada się ciekawe widowisko - wskazuje Ćwielong.
Nim na murawę wyjdą główni aktorzy, zobaczymy na niej byłe gwiazdy Ruchu. Mowa o mistrzach Polski z lat 1989 i 1979. Powołanie otrzymał chociażby Waldemar Fornalik. - Z bólem serca nie będę mógł uczestniczyć w tym meczu, bo nie wyobrażam sobie, aby w tych ostatnich godzinach przed spotkaniem z Wisłą zabrakło mnie przy drużynie. Liczę, że na pocieszenie zrobię sobie pamiątkowe zdjęcie z byłymi kolegami z boiska - stwierdza szkoleniowiec "Niebieskich".
Jeśli jego zawodnicy dziś wygrają, walka o mistrzostwo nabierze prawdziwych rumieńców.
Ruch Chorzów - Wisła Kraków
niedziela, 14:45
sędziuje Hubert Siejewicz (Białystok)
Przypuszczalne składy
Ruch: Pilarz - Jakubowski, Grodzicki, Sadlok, Nykiel - Grzyb, Baran, Straka, Brzyski - Sobiech, Niedzielan.
Wisła: Pawełek - Alvarez, Jop, Marcelo, Piotr Brożek - Kirm, Cantoro, Jirsak, Ćwielong - Małecki.
Kibice chorzowian będą mogli zasiąść na całym stadionie. Bilety sprzedawane są od dawna, trybuny powinny pękać w szwach. Na takie spotkanie czekano na Górnym Śląsku od dawna. - Nie pamiętam, kiedy taki mecz się ostatnio odbył - przyznaje Waldemar Fornalik, odnosząc się do miejsc w tabeli. Jednocześnie chłodno zaznacza: - Jest wiele czynników, które musiałyby sprawić, żebyśmy na dłużej mogli rywalizować z tymi najmożniejszymi.
Jeśli patrzeć tylko na zasobność skarbców, to Ruch nie powinien nawet wychodzić na boisko. Od chwili, kiedy w Wisłę zaczął inwestować Bogusław Cupiał, ta zaczęła zabierać najlepszych zawodników z wielu polskich klubów. W tym z Ruchu. Najpierw Marcin Baszczyński, a potem jego śladem Ćwielong. - Fajnie, gdyby ten sezon nie był wyskokiem klubu z Chorzowa. Tylko narodziłoby się coś nowego w naszej lidze - mówi "Pepe", lecz zaznacza, że w niedzielę sentymenty pójdą na bok. - Nie może nam się przytrafić kolejna wpadka, bo nasza przewaga nad resztą stawki zmalała - tłumaczy.
Oba kluby łączy jedno. Otóż w tym sezonie przegrywały najważniejsze mecze. Wisła uległa Legii, Lechowi, czy Cracovii. Plotkuje się, że jeśli Maciej Skorża straci w tym roku jeszcze jakieś punkty, to może pakować walizkę. Jego piłkarze zatem muszą wygrać, zaś Ruch może. Chorzowianom osiągnięcie dobrego wyniku powinna ułatwić także absencja Pawła Brożka. Goście swojej szansy upatrują w czymś innym. - Nie wierzę, że Ruch będzie się u siebie bronił. Przyjdzie komplet widzów, którzy będą zachęcali do atakowania. To dobrze. Zapowiada się ciekawe widowisko - wskazuje Ćwielong.
Nim na murawę wyjdą główni aktorzy, zobaczymy na niej byłe gwiazdy Ruchu. Mowa o mistrzach Polski z lat 1989 i 1979. Powołanie otrzymał chociażby Waldemar Fornalik. - Z bólem serca nie będę mógł uczestniczyć w tym meczu, bo nie wyobrażam sobie, aby w tych ostatnich godzinach przed spotkaniem z Wisłą zabrakło mnie przy drużynie. Liczę, że na pocieszenie zrobię sobie pamiątkowe zdjęcie z byłymi kolegami z boiska - stwierdza szkoleniowiec "Niebieskich".
Jeśli jego zawodnicy dziś wygrają, walka o mistrzostwo nabierze prawdziwych rumieńców.
Ruch Chorzów - Wisła Kraków
niedziela, 14:45
sędziuje Hubert Siejewicz (Białystok)
Przypuszczalne składy
Ruch: Pilarz - Jakubowski, Grodzicki, Sadlok, Nykiel - Grzyb, Baran, Straka, Brzyski - Sobiech, Niedzielan.
Wisła: Pawełek - Alvarez, Jop, Marcelo, Piotr Brożek - Kirm, Cantoro, Jirsak, Ćwielong - Małecki.
Polecane
Ekstraklasa