Ruch - Zagłębie 2-1. Jest przełamanie i pierwsze zwycięstwo!

22.09.2012
Na ten moment czekano w Chorzowie od kilku tygodni. Ale nikt nie spodziewał się, że bohaterem zostanie Jakub Smektała. Człowiek, który był niemal skreślony, zyskał na zmianie trenera i dał Ruchowi wygraną.
Wydarzenie
Pierwszy gol Jakuba Smektały w barwach Ruchu. Architektami akcji byli Marek Zieńczuk i Filip Starzyński. Smektała, który na boisku zastąpił Macieja Jankowskiego, nabiegł na piłkę i uderzył ją tak mocno, ile miał sił w nogach. Po chwili Cicha wybuchnęła z radości.

Bohater
Marek Zieńczuk. Motor napędowy akcji Ruchu. Chorzowianie niemal cały mecz atakowali lewym skrzydłem. W końcu przyszły wymierne efekty. Najpierw „Zieniu” dośrodkował piłkę na nos Arkadiusza Piecha, a ten dopełnił formalności. Potem doświadczony pomocnik „maczał palce” przy drugiej bramce.

Rozczarowanie
Maciej Jankowski. Był dziś beznadziejny. Niektórzy kibice już po kwadransie gry domagali się, by „Jankes” został zmieniony. Bardzo licho prezentował się pod względem fizycznym. Obrońcy Zagłębia „przestawiali go” jak krucho zbudowanego juniora. Gdyby Jankowski potrafił się zastawić, już na początku meczu znalazły się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. A tak... Na drugą połowę nie wybiegł, co było dobrą decyzją Jacka Zielińskiego.

Co ciekawego

- Waldemar Fornalik oglądał mecz na własne oczy w towarzystwie syna. Dodajmy, że loże świeciły dziś w Chorzowie pustkami. Prezes Dariusz Smagorowicz pojawił się w jednej z nich dopiero, gdy Ruch prowadził.

- Choć nad Chorzowem wypogodziło się popołudniu, niewielu kibiców postanowiło przyjść na stadion. Frekwencja była dramatyczna. W dodatku tym fanom, którzy kupili bilety, szybko  puściły nerwy. Po dwóch kwadransach gry krzyczeli oni: „k... mać, Chorzów grać”.

- Wczoraj oficjalnie został dołączony do kadry pierwszego zespołu, a dziś Martin Konczkowski znalazł się w meczowej osiemnastce. Dotąd piłkarz ten grał w zespołach młodzieżowych Ruchu.

- Jednym z najlepszych aktorów widowiska był Szymon Pawłowski. Po jego indywidualnej akcji i wymanewrowaniu Marka Szyndrowskiego i Marcina Kikuta, Zagłębie objęło prowadzenie. Później goście też zagrażali bramce Michala Peskovicia przede wszystkim za sprawą Pawłowskiego.

- Słowacki bramkarz Ruchu spisywał się bez zarzutu. Bronił groźne strzały Pawłowskiego i Roberta Jeża. Był też bardzo pewny przy wyjściach z bramki.

- Mecz z wysokości trybun obserwowali Marcin Malinowski, Żeljko Djokić i Maciej Sadlok – wszyscy musieli pauzować za kartki. Łukasz Janoszka nie wrócił z kolei do pełni zdrowia.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również