Ruch z FC Vaduz ostatecznie w... Gliwicach

14.07.2014
Niestety informacja, jaka dziś rano obiegła szereg sportowych portali, a także część pism o takiej tematyce, okazuje się już niemalże w 100% pewna. Chorzowski Ruch nie zagra w czwartek z FC Vaduz przed własną publicznością.
Łukasz Laskowski/pressfocus.pl
MORiS Chorzów przeprosił już oficjalnie w swym oświadczeniu za to, że mimo wielu starań nie udało się doprowadzić na czas murawy przy Cichej 6 do zadowalającego stanu. Instytucja zarządzająca stadionem „Niebieskich” tłumaczy się nieprzewidzianymi okolicznościami, a ściślej chorobą trawy o enigmatycznej nazwie Rhizoctonia DI, która na tyle wyniszczyła (i wciąż wyniszcza) murawę płyty głównej, iż mimo starań nie doprowadzono jej póki co do stanu używalności.

Równocześnie klub poinformował już swoich fanów, że bilety zakupione na mecz drugiej rundy kwalifikacji Ligi Europy można zwracać w Sklepach Kibica „Niebieskich”. Nie podano jednak jeszcze informacji, co z tymi kibicami, którzy zechcą pooglądać starcie Ruchu z Residenzlers.

Wydaje się za to być pewnym, że chorzowianie zagrają z zespołem z Liechtensteinu w Gliwicach, na obiekcie Piasta. Mecz odbył by się najprawdopodobniej zgodnie z planem, t.j. w czwartek o godzinie 18:00. Jak twierdzi Prezes gliwiczan – Adam Sarkowicz – umowa w tej sprawie została już podpisana. Pozostaje doprecyzowanie szczegółów organizacyjnych.
Całą sytuacją mocno zniesmaczony jest szkoleniowiec Ruchu – Jan Kocian. Zadowoleni nie mogą być także piłkarze i sympatycy chorzowian. Wciąż nie wiadomo ilu ostatecznie widzów, będzie miało możliwość zobaczenia pierwszego w tym sezonie oficjalnego występu swoich ulubieńców. Nie ma co ukrywać, najłagodniejszym słowem, które mogłoby opisać zaistniałą sytuację jest zwykły... „falstart”.
źródło: własne/ruchchorzow.com.pl
autor: M.Karski

Przeczytaj również