Ruch - Wisła Płock 2:2. Strzela im już nawet Kante
08.08.2016
Wydarzenie
Końcówka spotkania - Ruch przegrywa z "Nafciarzami" 1:2 i nie wygląda na zespół, który wie co zrobić by doprowadzić do remisu. Wtedy z piłką zabrał się Miłosz Przybecki, zrobił sobie miejsce i uderzył zza pola karnego. Blokować piłkę próbował Przemysław Szymiński ale pomógł sobie ręką i sędzia wskazał "na wapno". "Jedenastkę" pewnym uderzeniem wykorzystał Rafał Grodzicki, Ruch rzutem na taśmę urwał się ze stryczka.
Bohater
Mariusz Stępiński tak naprawdę w dużej mierze stanowił dziś o sile chorzowskiego Ruchu. To on wypracował pierwszego gola gospodarzy, utrzymując piłkę przed polem karnym, a potem podając Konczkowskiemu i kończąc całość pewnym uderzeniem głową. To po jego strzale piłki omal nie przepuścił do swojej bramki Seweryn Kiełpin. "Stępel" brał udział w niemal każdej próbie ataku, cofał się po piłkę widząc że gra "niebieskich" wyraźnie się nie klei.
Rozczarowanie
Debiut w Ekstraklasie chyba nie do końca wyszedł Kamilowi Lechowi, ale trudno było mieć w poniedziałek wielkie oczekiwania wobec 21-latka. Więcej spodziewaliśmy się za to po Patryku Lipskim. Tymczasem "Lipa" był dziś zupełnie niewidoczny, nie potrafił napędzić akcji swojego zespołu, psuł też stałe fragmenty gry. 22-latek niejednokrotnie pokazał, że stać go na zdecydowanie więcej. Zauważył to zresztą również trener Waldemar Fornalik, wymieniając w 57. minucie Patryka na debiutującego w Ruchu Bartosza Nowaka.
Co ciekawego
- Na Cichą wróciła Omega. Historyczny zegar znowu odmierzał czas na ligowym meczu Ruchu.
- Przed rozpoczęciem spotkania pamiątkową koszulkę otrzymał Martin Konczkowski. Niespełna 23-letni wychowanek "niebieskich" ma już na koncie setkę występów w koszulce Ruchu.
- Trener Waldemar Fornalik zgodnie z zapowiedzią szuka optymalnego zestawienia swojej drużyny. Szkoleniowiec Ruchu postawił na debiutanta, Kamila Lecha między słupkami i wracającego do gry po ponad roku Macieja Urbańczyka w środku boiska. Mecz z Wisłą pokazał, że szukać trzeba nadal...
- "Mariusz Stępiński jesteś moim idolem" - transparent takiej treści wywiesił jeden z kibiców. "Stępel" dołożył dziś kolejny powód do tego by być ulubieńcem kibiców przy Cichej. Na dziś trudno wyobrazić sobie Ruch bez ocierającego się o reprezentację Polski snajpera.
- Pierwszą interwencję w Ekstraklasie Kamil Lech zanotował w 8. minucie. Przypadkowo odbita od Patryka Lipskiego piłka trafiła pod nogi Jose Kante, ale debiutant poradził sobie w tej sytuacji.
- W pierwszej połowie goście ustawiali się z tyłu, czyhając na okazję do kontry. Ruch nie bardzo potrafił zrobić coś z piłką, przy której był częściej. Płocczanie też nie zachwycali, więc przez większość pierwszej połowy oglądaliśmy marne widowisko.
- Kiedy wydawało się, że strzał Mariusza Stępińskiego po którym błąd Seweryna Kiełpina omal nie zakończył się dla Wisły katastrofą był jedynym ciekawszym wydarzeniem przed przerwą, do głosu zaczęli dochodzić goście. Najpierw Kamila Lecha sprawdził Giorgi Merebashvili, ale bramkarz Ruchu poradził sobie z tym uderzeniem. Kilka minut później Lech zatrzymał Kante i nie pozwolił na dobitkę Dimitarovi Ilievowi.
- W 45. minucie było już zdecydowanie gorzej. Z prawej strony dośrodkował Merebashvili, Kante zdjął piłkę z rękawic interweniującego bramkarza Ruchu i dał prowadzenie Wiśle. Dla Hiszpania to pierwsze trafienie w Ekstraklasie. Potrzebował na nie 20 meczów i 1362 minut!
- Chorzowianie odpowiedzieli jeszcze przed przerwą. Świetną robotę wykonał Mariusz Stępiński, który utrzymał się przy piłce, poczekał na biegnącego prawą stroną Martina Konczkowskiego a potem wyszedł na pozycję i silnym strzałem głową zakończył całą akcję. Do przerwy 1:1.
- Po przerwie na boisku dominowała niedokładność. Nawet, gdy wydawało się że będzie wreszcie okazja do tego, by którejś z drużyn udało się zakończyć akcję dobrym uderzeniem, wszystko "wysypywało się" w końcowej fazie akcji.
- W 60. minucie coś zmienić próbowali... Stępińscy. Najpierw Patryk huknął w kierunku bramki Ruchu, a piłka wylądowała na bocznej siatce. Po chwili głową uderzał Mariusz ale i jemu nie udało skierować się futbolówki w światło bramki przeciwnika.
- W 69. minucie solidność wykonania bramek przy Cichej sprawdził Sergej Krivets. Rezerwowy płocczan posłał potężną petardę po której piłka odbiła się od poprzeczki, a dobitka Ilieva była niecelna.
- Ruch pozwalał gościom na coraz więcej, przy Cichej pachniało golem dla Wisły. Wreszcie w 80. minucie próbę zawiązania akcji przez gospodarzy przerwali płocczanie. Piłkę w kierunku Merebashvilego z własnej połowy zagrał Sergei Krivets, nieudane wyjście z bramki zanotował Lech i futbolówka po dotknięciu przez Gruzina wtoczyła się do siatki "niebieskich".
- "Niebiescy" szczęśliwie doprowadzili do remisu, drugi raz z rzędu ratując punkty w doliczonym czasie spotkania. Wisła Płock wciąż pozostaje więc bez wygranej przy Cichej. A Ruch pozostaje z mianem najsłabszej defensywy w lidze, po czterech spotkaniach po stronie strat mając już 10 goli.
Końcówka spotkania - Ruch przegrywa z "Nafciarzami" 1:2 i nie wygląda na zespół, który wie co zrobić by doprowadzić do remisu. Wtedy z piłką zabrał się Miłosz Przybecki, zrobił sobie miejsce i uderzył zza pola karnego. Blokować piłkę próbował Przemysław Szymiński ale pomógł sobie ręką i sędzia wskazał "na wapno". "Jedenastkę" pewnym uderzeniem wykorzystał Rafał Grodzicki, Ruch rzutem na taśmę urwał się ze stryczka.
Bohater
Mariusz Stępiński tak naprawdę w dużej mierze stanowił dziś o sile chorzowskiego Ruchu. To on wypracował pierwszego gola gospodarzy, utrzymując piłkę przed polem karnym, a potem podając Konczkowskiemu i kończąc całość pewnym uderzeniem głową. To po jego strzale piłki omal nie przepuścił do swojej bramki Seweryn Kiełpin. "Stępel" brał udział w niemal każdej próbie ataku, cofał się po piłkę widząc że gra "niebieskich" wyraźnie się nie klei.
Rozczarowanie
Debiut w Ekstraklasie chyba nie do końca wyszedł Kamilowi Lechowi, ale trudno było mieć w poniedziałek wielkie oczekiwania wobec 21-latka. Więcej spodziewaliśmy się za to po Patryku Lipskim. Tymczasem "Lipa" był dziś zupełnie niewidoczny, nie potrafił napędzić akcji swojego zespołu, psuł też stałe fragmenty gry. 22-latek niejednokrotnie pokazał, że stać go na zdecydowanie więcej. Zauważył to zresztą również trener Waldemar Fornalik, wymieniając w 57. minucie Patryka na debiutującego w Ruchu Bartosza Nowaka.
Co ciekawego
- Na Cichą wróciła Omega. Historyczny zegar znowu odmierzał czas na ligowym meczu Ruchu.
- Przed rozpoczęciem spotkania pamiątkową koszulkę otrzymał Martin Konczkowski. Niespełna 23-letni wychowanek "niebieskich" ma już na koncie setkę występów w koszulce Ruchu.
- Trener Waldemar Fornalik zgodnie z zapowiedzią szuka optymalnego zestawienia swojej drużyny. Szkoleniowiec Ruchu postawił na debiutanta, Kamila Lecha między słupkami i wracającego do gry po ponad roku Macieja Urbańczyka w środku boiska. Mecz z Wisłą pokazał, że szukać trzeba nadal...
- "Mariusz Stępiński jesteś moim idolem" - transparent takiej treści wywiesił jeden z kibiców. "Stępel" dołożył dziś kolejny powód do tego by być ulubieńcem kibiców przy Cichej. Na dziś trudno wyobrazić sobie Ruch bez ocierającego się o reprezentację Polski snajpera.
- Pierwszą interwencję w Ekstraklasie Kamil Lech zanotował w 8. minucie. Przypadkowo odbita od Patryka Lipskiego piłka trafiła pod nogi Jose Kante, ale debiutant poradził sobie w tej sytuacji.
- W pierwszej połowie goście ustawiali się z tyłu, czyhając na okazję do kontry. Ruch nie bardzo potrafił zrobić coś z piłką, przy której był częściej. Płocczanie też nie zachwycali, więc przez większość pierwszej połowy oglądaliśmy marne widowisko.
- Kiedy wydawało się, że strzał Mariusza Stępińskiego po którym błąd Seweryna Kiełpina omal nie zakończył się dla Wisły katastrofą był jedynym ciekawszym wydarzeniem przed przerwą, do głosu zaczęli dochodzić goście. Najpierw Kamila Lecha sprawdził Giorgi Merebashvili, ale bramkarz Ruchu poradził sobie z tym uderzeniem. Kilka minut później Lech zatrzymał Kante i nie pozwolił na dobitkę Dimitarovi Ilievowi.
- W 45. minucie było już zdecydowanie gorzej. Z prawej strony dośrodkował Merebashvili, Kante zdjął piłkę z rękawic interweniującego bramkarza Ruchu i dał prowadzenie Wiśle. Dla Hiszpania to pierwsze trafienie w Ekstraklasie. Potrzebował na nie 20 meczów i 1362 minut!
- Chorzowianie odpowiedzieli jeszcze przed przerwą. Świetną robotę wykonał Mariusz Stępiński, który utrzymał się przy piłce, poczekał na biegnącego prawą stroną Martina Konczkowskiego a potem wyszedł na pozycję i silnym strzałem głową zakończył całą akcję. Do przerwy 1:1.
- Po przerwie na boisku dominowała niedokładność. Nawet, gdy wydawało się że będzie wreszcie okazja do tego, by którejś z drużyn udało się zakończyć akcję dobrym uderzeniem, wszystko "wysypywało się" w końcowej fazie akcji.
- W 60. minucie coś zmienić próbowali... Stępińscy. Najpierw Patryk huknął w kierunku bramki Ruchu, a piłka wylądowała na bocznej siatce. Po chwili głową uderzał Mariusz ale i jemu nie udało skierować się futbolówki w światło bramki przeciwnika.
- W 69. minucie solidność wykonania bramek przy Cichej sprawdził Sergej Krivets. Rezerwowy płocczan posłał potężną petardę po której piłka odbiła się od poprzeczki, a dobitka Ilieva była niecelna.
- Ruch pozwalał gościom na coraz więcej, przy Cichej pachniało golem dla Wisły. Wreszcie w 80. minucie próbę zawiązania akcji przez gospodarzy przerwali płocczanie. Piłkę w kierunku Merebashvilego z własnej połowy zagrał Sergei Krivets, nieudane wyjście z bramki zanotował Lech i futbolówka po dotknięciu przez Gruzina wtoczyła się do siatki "niebieskich".
- "Niebiescy" szczęśliwie doprowadzili do remisu, drugi raz z rzędu ratując punkty w doliczonym czasie spotkania. Wisła Płock wciąż pozostaje więc bez wygranej przy Cichej. A Ruch pozostaje z mianem najsłabszej defensywy w lidze, po czterech spotkaniach po stronie strat mając już 10 goli.
Ruch Chorzów - Wisła Płock 2:2 (1:1)
0:1 - Kante 45'
1:1 - Stępiński 45'
1:2 - Merebashvili 80'
2:2 - Grodzicki 90'-k
Ruch: Lech - Konczkowski, Grodzicki, Cichocki, Koj - Przybecki, Surma, Urbańczyk (85' Arak), Lipski (57' Nowak), Ćwielong (75' Mazek) - Stępiński.
Wisła: Kiełpin - Stefańczyk, Szymiński, Bozić (85' Byrtek), Stępiński - P. Stępiński, Rogalski (63' Krivets), Furman, Merebashvili, Iliev, Reca (58' Kun) - Kante.
Żółte kartki: Stępiński (Ruch), Rogalski, Furman, Szymiński, Stefańczyk (Wisła)
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)
Widzów: 6176
Polecane
Ekstraklasa