Ruch - Wisła 2-0

15.08.2010
"Przeklęta" Wisła? Jaka tam Wisła! Ruch zagrał dzisiaj jak za najlepszych chwil w ubiegłym sezonie. Pokazał, że mimo strat kadrowych nadal jest w stanie grać na wysokim poziomie. I zasłużenie wygrał!
Waldemar Fornalik zapowiadał, że wystawi przeciw Wiśle dwóch napastników. Albo chciał zmylić trenera zespołu z Krakowa, albo zmienił decyzję. Ostatecznie szkoleniowiec Ruchu postawił na jednego Sebastiana Olszara. Nie zawiódł się, bo ten rozegrał najlepszy mecz w barwach "Niebieskich". Radził sobie z dwoma obrońcami na plecach, a Mateusza Kowalskiego wręcz ośmieszał, co dodawało kolorytu temu spotkaniu. Aby ukoronować świetną dyspozycję Olszara zabrakło tylko gola.

Wisła była w pierwszej połowie zatrważająco słaba. Osierocony mistrz Polski, który nadal nie ma trenera, był totalnie niepoukładany w środku boiska, co Ruch po prostu wykorzystał. Bramki strzelili zawodnicy, którzy dotąd nigdy tego w ekstraklasie nie uczynili. Najpierw Marcin Malinowski piłkę z rzutu rożnego dośrodkował na głowę Krzysztofa Nykiela. Ten był ustawiony kilkanaście metrów od bramki i oddał zaskakujący strzał. Piłka długo leciała w powietrzu aż ku zaskoczeniu wszystkich ocierając się o poprzeczkę wpadła do bramki.

Mariusz Pawełek! - skandowali ironicznie kibice w Chorzowie, których zasiadło na trybunach niewielu. Ledwie pięć tysięcy. Dawno przy Cichej nie zanotowano tak lichej frekwencji. Niektórzy tłumaczyli to wprowadzeniem nowego systemu identyfikacji kibiców. Nie wszyscy zaopatrzyli się na czas w Karty Kibica. Efekt? Przyjechali na stadion, lecz odeszli spod kas bez biletów.

Mogą oni żałować, że nie widzieli fantastycznej akcji Straki. 29-latek dostał piłkę na skraju pola karnego i mając naprzeciw trzech obrońców... wpadł pomiędzy nich, podobnie jak Tomasz Zahorski wczoraj w Lubinie, przedarł się i uderzył do nie do obrony. Cicha znów oszalała z radości. A ich pupile wcale nie myśleli o murowaniu bramki. Fakt. Cofali się, lecz grali przy tym bardzo mądrze i rozważnie. Nie dali się zepchnąć do głębokiej defensywy. 

Nie odstawał ani jeden z graczy Ruchu. Kiedy "puszczały" zabezpieczenia obronne, wtedy fantastycznym kunsztem popisywał się Krzysztof Pilarz. Należy również podkreślić, że bardzo dobrze prowadził zawody Michał Mularczyk. Dodajmy, że sędzia ze Skierniewic debiutował dziś na szczeblu ekstraklasy.
autor: Krzysztof Kubicki, Szymon Ziober

Przeczytaj również