Ruch - Wisła 1-3. Na moment w piłkarskim niebie...
06.12.2009
Prawdziwy mecz zrobił się dopiero w momencie, kiedy Niedzielan rozwiązał worek z bramkami. "Wtorek" uciekł obrońcom z Krakowa dwa razy. Za pierwszym już w 20 sekundzie! Dogonił go w ostatniej chwili Piotr Brożek, który został ostatecznie bohaterem widowiska. Na kolejne ciekawe akcje trzeba było długo czekać. Wisła pierwsze celne uderzenie oddała w 34. minucie. Bramce Pawełka zagroził w tym czasie Janoszka i... sam bramkarz Wisły, który nastrzelił Niedzielana. - Gra przypominała piłkarskie szachy - przyznał Piotr Ćwielong.
- Grając atakiem pozycyjnym narażaliśmy się na kontry. Zależało nam przede wszystkim na odcięciu od podań Niedzielana. Wiedzieliśmy, jak jest szybki. Urwał się w końcu i od razu szansę wykorzystał - wskazał Mariusz Jop. Publiczność w Chorzowie oszalała. Świetnym podaniem kolegę z ataku obsłużył Sobiech. Niedzielan ciesząc się z trafienia przebiegł tuż przed ławką Wisły, a można było nawet odnieść wrażenie, że spojrzał na Macieja Skorżę. - Niczego trenerowi nie powiedziałem. Radość była spontaniczna - zaznaczył Andrzej.
Sęk w tym, że "Niebieskich" szybko uciszył Piotr Brożek. Najpierw wpakował piłkę do siatki po kombinacyjnej akcji, a potem idealnie dośrodkował ją na głowę Marcelo. - Wisła pokazała charakter, podnosząc się w takim stylu po naszej bramce - chwalił Artur Sobiech. Niepocieszony był Niedzielan. - Niepotrzebnie się cofnęliśmy. Zabrakło nie tyle sił, co konsekwencji - westchnął najskuteczniejszy gracz Ruchu. Jego drużynę dobił Małecki.
- Na moment znaleźliśmy się w piłkarskim niebie, lecz szybko zostaliśmy sprowadzeni na ziemię - martwił się Wojciech Grzyb. - Strata aż trzech goli jest zbyt wysokim wynikiem, nie odzwierciedla tego co działo się na boisku - dodał.
Konferencja prasowa
Maciej Skorża (trener Wisły): Wygraliśmy bardzo ważny mecz. Jestem zadowolony tym bardziej, że odwróciliśmy losy spotkania, a byliśmy postawieni w trudnej sytuacji po bramce dla Ruchu. Cieszy, że drużyna pokazała charakter i wolę walki. Drużyna Ruchu jest w ścisłej czołówce. Imponuje ustawieniem taktycznym i naprawdę, dziś pokonanie jej, to dla mnie ogromna radość.
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Przegraliśmy z klasową drużyną, która nawet do momentu, gdy było 0-0, grała dobrą piłkę. Zawodnicy Wisły byli bardzo zmotywowani, trudno było im dotrzymać kroku. Żałujemy, że pomimo prowadzenia nie dowieźliśmy do końca jakiejś zdobyczy punktowej.
- Grając atakiem pozycyjnym narażaliśmy się na kontry. Zależało nam przede wszystkim na odcięciu od podań Niedzielana. Wiedzieliśmy, jak jest szybki. Urwał się w końcu i od razu szansę wykorzystał - wskazał Mariusz Jop. Publiczność w Chorzowie oszalała. Świetnym podaniem kolegę z ataku obsłużył Sobiech. Niedzielan ciesząc się z trafienia przebiegł tuż przed ławką Wisły, a można było nawet odnieść wrażenie, że spojrzał na Macieja Skorżę. - Niczego trenerowi nie powiedziałem. Radość była spontaniczna - zaznaczył Andrzej.
Sęk w tym, że "Niebieskich" szybko uciszył Piotr Brożek. Najpierw wpakował piłkę do siatki po kombinacyjnej akcji, a potem idealnie dośrodkował ją na głowę Marcelo. - Wisła pokazała charakter, podnosząc się w takim stylu po naszej bramce - chwalił Artur Sobiech. Niepocieszony był Niedzielan. - Niepotrzebnie się cofnęliśmy. Zabrakło nie tyle sił, co konsekwencji - westchnął najskuteczniejszy gracz Ruchu. Jego drużynę dobił Małecki.
- Na moment znaleźliśmy się w piłkarskim niebie, lecz szybko zostaliśmy sprowadzeni na ziemię - martwił się Wojciech Grzyb. - Strata aż trzech goli jest zbyt wysokim wynikiem, nie odzwierciedla tego co działo się na boisku - dodał.
Konferencja prasowa
Maciej Skorża (trener Wisły): Wygraliśmy bardzo ważny mecz. Jestem zadowolony tym bardziej, że odwróciliśmy losy spotkania, a byliśmy postawieni w trudnej sytuacji po bramce dla Ruchu. Cieszy, że drużyna pokazała charakter i wolę walki. Drużyna Ruchu jest w ścisłej czołówce. Imponuje ustawieniem taktycznym i naprawdę, dziś pokonanie jej, to dla mnie ogromna radość.
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Przegraliśmy z klasową drużyną, która nawet do momentu, gdy było 0-0, grała dobrą piłkę. Zawodnicy Wisły byli bardzo zmotywowani, trudno było im dotrzymać kroku. Żałujemy, że pomimo prowadzenia nie dowieźliśmy do końca jakiejś zdobyczy punktowej.
Polecane
Ekstraklasa