Ruch - Wisła 1-2. Wicemistrz? Nie, to trzeci zespół od końca...
25.11.2012
Wydarzenie
Nieuznany gol w 29. minucie spotkania. Sędzia Dawid Piasecki wraz z kolegami był dziś w bardzo słabej formie, a dobitnym dowodem na to była sytuacja, kiedy Ruch posłał piłkę do siatki. Radość chorzowian została zmącona decyzją arbitra, który dopatrzył się pozycji spalonej Igora Lewczuka. Powtórki telewizyjne poddały w wątpliwość to, czy Dawid Piasecki postąpił słusznie.
Bohater
Łukasz Garguła. Piłkarz, który przez wiele miesięcy dochodził do pełni zdrowia. Dziś zabłysnął. Z dużym spokojem wykończył dwie akcje Wisły. Krakowska drużyna wyczekała na odpowiednie momenty, pozwoliła się Ruchowi "wyszumieć" i skarciła graczy Jacka Zielińskiego.
Rozczarowanie
Maciej Jankowski. Poziom jego gry podsumował reakcja kibiców Ruchu, którzy... nie kryli radości, kiedy Jacek Zieliński postanowił zdjąć z boiska "Jankesa" i arbiter techniczny na tablicy wyświetlił numer "7". Jankowski był dziś zupełnie niewidoczny. A kiedy dostał idealne podanie od Marcina Malinowskiego, zamiast oddać mocny strzał próbował lobować bramkarza bądź podawać do Arkadiusza Piecha. Do końca nie stwierdziliśmy, co autor miał na myśli.
Co ciekawego
- Genkow, Bunoza, Iliew - między innymi tych zawodników zabrakło dziś w pierwszy składzie Wisły. Szansę otrzymał za to Burliga, który w ubiegłym sezonie przebywał na wypożyczeniu w Ruchu.
- Marek Szyndrowski ostatnio opowiadał, że w Chorzowie występował już na każdej pozycji w linii obronnej. No to dzisiaj został ustawiony na pozycji defensywnego pomocnika. A to wszystko z uwagi na kontuzję Gabora Straki i beznadziejną dyspozycję Mindaugasa Panki.
- Niespodzianką była decyzja Jacka Zielińskiego o wystawieniu od pierwszej minuty Mateusza Kwiatkowskiego na lewej pomocy. 20-latek ambitnie walczył. Sęk w tym, że w pierwszej połowie miał doskonałą sytuację, by strzelić gola. Fatalnie jednak przyjął piłkę...
- W końcowych minutach frustracja zawodników Ruchu sprawiła, że Grzegorz Kuświk i Arkadiusz Piech obejrzeli żółty kartonik niemal w tym samym momencie.
- Jedynym zawodnikiem Ruchu, który miał dziś powody do zadowolenia był Andrzej Niedzielan, który w samej końcówce meczu zdobył gola. To jego pierwsze trafienie od 24 września 2011 roku.
Nieuznany gol w 29. minucie spotkania. Sędzia Dawid Piasecki wraz z kolegami był dziś w bardzo słabej formie, a dobitnym dowodem na to była sytuacja, kiedy Ruch posłał piłkę do siatki. Radość chorzowian została zmącona decyzją arbitra, który dopatrzył się pozycji spalonej Igora Lewczuka. Powtórki telewizyjne poddały w wątpliwość to, czy Dawid Piasecki postąpił słusznie.
Bohater
Łukasz Garguła. Piłkarz, który przez wiele miesięcy dochodził do pełni zdrowia. Dziś zabłysnął. Z dużym spokojem wykończył dwie akcje Wisły. Krakowska drużyna wyczekała na odpowiednie momenty, pozwoliła się Ruchowi "wyszumieć" i skarciła graczy Jacka Zielińskiego.
Rozczarowanie
Maciej Jankowski. Poziom jego gry podsumował reakcja kibiców Ruchu, którzy... nie kryli radości, kiedy Jacek Zieliński postanowił zdjąć z boiska "Jankesa" i arbiter techniczny na tablicy wyświetlił numer "7". Jankowski był dziś zupełnie niewidoczny. A kiedy dostał idealne podanie od Marcina Malinowskiego, zamiast oddać mocny strzał próbował lobować bramkarza bądź podawać do Arkadiusza Piecha. Do końca nie stwierdziliśmy, co autor miał na myśli.
Co ciekawego
- Genkow, Bunoza, Iliew - między innymi tych zawodników zabrakło dziś w pierwszy składzie Wisły. Szansę otrzymał za to Burliga, który w ubiegłym sezonie przebywał na wypożyczeniu w Ruchu.
- Marek Szyndrowski ostatnio opowiadał, że w Chorzowie występował już na każdej pozycji w linii obronnej. No to dzisiaj został ustawiony na pozycji defensywnego pomocnika. A to wszystko z uwagi na kontuzję Gabora Straki i beznadziejną dyspozycję Mindaugasa Panki.
- Niespodzianką była decyzja Jacka Zielińskiego o wystawieniu od pierwszej minuty Mateusza Kwiatkowskiego na lewej pomocy. 20-latek ambitnie walczył. Sęk w tym, że w pierwszej połowie miał doskonałą sytuację, by strzelić gola. Fatalnie jednak przyjął piłkę...
- W końcowych minutach frustracja zawodników Ruchu sprawiła, że Grzegorz Kuświk i Arkadiusz Piech obejrzeli żółty kartonik niemal w tym samym momencie.
- Jedynym zawodnikiem Ruchu, który miał dziś powody do zadowolenia był Andrzej Niedzielan, który w samej końcówce meczu zdobył gola. To jego pierwsze trafienie od 24 września 2011 roku.
Polecane
Ekstraklasa