Ruch widzi plusy w tym, że przygotowywał się niemal bez sparingów
04.08.2010
- Może tego po nas nie widać, ale czujemy się naprawdę dobrze - twierdzą zawodnicy z Chorzowa. Ruch do nowego sezonu przygotowywał się w zupełnie nowy sposób. Inny niż reszta drużyn, jak choćby Górnik Zabrze czy Polonia Bytom. Urlopy były krótsze, a zamiast meczów kontrolnych, chorzowianie rozgrywali spotkania o stawkę w eliminacjach Ligi Europy. - Plusy takiego wariantu? Nie łatwo byłoby załatwić sparingi z takimi zespołami, jak Austria Wiedeń czy Szachtior Karaganda. Trzeba byłoby jechać na zagraniczne zgrupowanie. A i tam byłoby trudno zmobilizować zespoły do gry z takim zaangażowaniem - wskazuje trener Fornalik.
Podobnego zdania jest Rafał Grodzicki. - Różnica jest ogromna. Presja wyniku towarzyszy każdemu meczowi. Zebraliśmy sporo doświadczenia - przyznaje środkowy obrońca, lecz dostrzega również mały mankament. - W sparingu można ćwiczyć różne założenia taktyczne. My sobie na to pozwolić nie mogliśmy. Najważniejszy był awans do następnej rundy - tłumaczy.
Mimo wszystko, Grodzickiemu fantazji nie brakowało. Właściwie w każdym meczu decydował się na jakąś indywidualna akcję, co podobało się kibicom. - Na koniec ubiegłego sezonu Rafał wszedł z ławki i zagrał w ofensywie. Widać przypadło mu to do gustu i teraz mamy tego pokłosie. Zastanawiam się, czy nie zmienić jego pozycji - żartuje Waldemar Fornalik.
Jeden z dziennikarzy pokusił się nawet o stwierdzenie, że "Grodek" potrafił w ostatnich spotkaniach zawstydzić kolegów z linii pomocy.Na przykład asysta z Szachtiorem była palce lizać. "Grodek" był bliski powtórzenia tego z Austrią Wiedeń. Zawiódł jednak Artur Sobiech. Czy trener nie ma nic przeciwko, aby stoper grał tak odważnie? - Nie, o ile Rafał nie straci piłki i nie narazi zespołu na walkie ryzyko - odpowiada wywołany do tablicy.
Podobnego zdania jest Rafał Grodzicki. - Różnica jest ogromna. Presja wyniku towarzyszy każdemu meczowi. Zebraliśmy sporo doświadczenia - przyznaje środkowy obrońca, lecz dostrzega również mały mankament. - W sparingu można ćwiczyć różne założenia taktyczne. My sobie na to pozwolić nie mogliśmy. Najważniejszy był awans do następnej rundy - tłumaczy.
Mimo wszystko, Grodzickiemu fantazji nie brakowało. Właściwie w każdym meczu decydował się na jakąś indywidualna akcję, co podobało się kibicom. - Na koniec ubiegłego sezonu Rafał wszedł z ławki i zagrał w ofensywie. Widać przypadło mu to do gustu i teraz mamy tego pokłosie. Zastanawiam się, czy nie zmienić jego pozycji - żartuje Waldemar Fornalik.
Jeden z dziennikarzy pokusił się nawet o stwierdzenie, że "Grodek" potrafił w ostatnich spotkaniach zawstydzić kolegów z linii pomocy.Na przykład asysta z Szachtiorem była palce lizać. "Grodek" był bliski powtórzenia tego z Austrią Wiedeń. Zawiódł jednak Artur Sobiech. Czy trener nie ma nic przeciwko, aby stoper grał tak odważnie? - Nie, o ile Rafał nie straci piłki i nie narazi zespołu na walkie ryzyko - odpowiada wywołany do tablicy.
Polecane
Ekstraklasa