Ruch - Widzew 3-0. "Niebiescy" wygrali pierwszy raz od sześciu meczów!
02.03.2013
Wydarzenie
W 17. minucie Ruch oddał jedyny celny strzał w pierwszej połowie. W pierwszym kwadransie napierał Widzew, ale to chorzowianie wyprowadzili zabójczą kontrę. Pavel Szultes zagrał dobrą prostopadłą piłkę do Macieja Jankowskiego, a ten uderzył z 18 metrów po długim rogu. Piłka otarła się jeszcze o rękawice źle ustawionego Milosza Dragojevicia, odbiła się od słupka i wpadła do siatki. W tym momencie gry kompletnie się na to nie zanosiło.
Bohater
Maciej Jankowski. Od meczu z Zagłębiem Lubin można zaobserwować symptomy powrotu "Jankesa" do formy, w jakiej wszyscy kibice Ruchu chcieliby go oglądać. Być może Jankowski potrzebował zostać tym jednym, najważniejszym człowiekiem w ataku "Niebieskich". Napastnik brał na swoje barki grę ofensywną zespołu, a w 51. świetnie zagrał do Filipa Starzyńskiego, co przyniosło rzut karny po faulu Marcina Kaczmarka. Trafił także w słupek po ładnej akcji z Marcinem Malinowskim i zaliczył asystę w ostatniej minucie przy trafieniu Mindaugasa Panki, który ładnie huknął z woleja z linii pola karnego.
Antybohater
Milosz Dragojević. Już przy pierwszym golu bramkarz Widzewa mógł się zachować trochę lepiej, ale prawdziwie katastrofalnie zachował się dopiero w końcówce pierwszej połowy. Ruch wyprowadził szybką kontrę, Marek Zieńczuk zagrał błyskawicznie do Jankowskiego i nagle okazało się, że napastnik Ruchu jest 40 metrów przed bramką Widzewa i... nie ma przed sobą nikogo, prócz bramkarza. Dragojević mógł się jednak wstrzymać z wyjściem aż 30 metrów przed bramkę, naraził się na lob "Jankesa", a przelatującą nad nim piłkę zatrzymał ręką, co musiało oznaczać czerwoną kartkę.
Co ciekawego
- Po golu Jankowskiego, spiker dotrzymał słowa i zamiast "goool" krzyknął "toooooooooor!". Pojawiały się też inne śląskie słowa, jak np. "szpil".
- W pierwszej połowie żałośnie zachował się Mariusz Rybicki, zawodnik Widzewa, który padł na ziemię bądź to z głodu, bądź to z podmuchu wiatru, a sędzia ukarał żółtą kartką... Marcina Baszczyńskiego. Doświadczony obrońca nie mógł w to uwierzyć, złapał się za głowę i na chwilę padł na murawę.
- Po czerwonej kartce Dragojevicia, na boisku pojawił się Maciej Krakowiak, 21-letni bramkarz Widzewa, dla którego był to debiut w ekstraklasie. Szybko pokazał się z dobrej strony, bo tuż po rozpoczęciu drugiej połowy instynktownie odbił strzał Piotra Stawarczyka, a przy dobitce Arkadiusza Lewińskiego uratował go słupek.
- Po raz kolejny źle grała obrona Ruchu, a zwłaszcza Marcin Kikut. Gdy sędzia odgwizdał rzut karny dla gospodarzy, kibice z trybuny krytej zaczęli się domagać, by z 11 metrów strzelał właśnie Kikut. Ostatecznie do piłki podszedł Marek Zieńczuk i nie pomylił się.
- Widzew fatalnie zachowywał się przy swoich stałych fragmentach gry, które zwykle kończyły się problemami dla... łodzian. Ruch wyprowadzał błyskawiczne kontry, a zawodnicy Radosława Mroczkowskiego nie nadążali z wracaniem. Wynikiem takich kontrataków były obie bramki dla "Niebieskich" i czerwona kartka Dragojevicia.
- W 74. minucie Ruch mógł wyciągnąć do Widzewa rękę. Zieńczuk za krótko zagrał w kierunku bramkarza, w wyniku czego w sytuacji sam na sam z Michalem Peskoviciem znalazł się Mariusz Stępiński. Napastnik gości fatalnie jednak spudłował.
- Kibice Ruchu zawiesili na płocie flagę ze zdjęciem Jerzego Wyrobka i wywiesili transparent "Jerzy Wyrobek trzymaj się". Były piłkarz i trener "Niebieskich" znajduje się w śpiączce.
W 17. minucie Ruch oddał jedyny celny strzał w pierwszej połowie. W pierwszym kwadransie napierał Widzew, ale to chorzowianie wyprowadzili zabójczą kontrę. Pavel Szultes zagrał dobrą prostopadłą piłkę do Macieja Jankowskiego, a ten uderzył z 18 metrów po długim rogu. Piłka otarła się jeszcze o rękawice źle ustawionego Milosza Dragojevicia, odbiła się od słupka i wpadła do siatki. W tym momencie gry kompletnie się na to nie zanosiło.
Bohater
Maciej Jankowski. Od meczu z Zagłębiem Lubin można zaobserwować symptomy powrotu "Jankesa" do formy, w jakiej wszyscy kibice Ruchu chcieliby go oglądać. Być może Jankowski potrzebował zostać tym jednym, najważniejszym człowiekiem w ataku "Niebieskich". Napastnik brał na swoje barki grę ofensywną zespołu, a w 51. świetnie zagrał do Filipa Starzyńskiego, co przyniosło rzut karny po faulu Marcina Kaczmarka. Trafił także w słupek po ładnej akcji z Marcinem Malinowskim i zaliczył asystę w ostatniej minucie przy trafieniu Mindaugasa Panki, który ładnie huknął z woleja z linii pola karnego.
Antybohater
Milosz Dragojević. Już przy pierwszym golu bramkarz Widzewa mógł się zachować trochę lepiej, ale prawdziwie katastrofalnie zachował się dopiero w końcówce pierwszej połowy. Ruch wyprowadził szybką kontrę, Marek Zieńczuk zagrał błyskawicznie do Jankowskiego i nagle okazało się, że napastnik Ruchu jest 40 metrów przed bramką Widzewa i... nie ma przed sobą nikogo, prócz bramkarza. Dragojević mógł się jednak wstrzymać z wyjściem aż 30 metrów przed bramkę, naraził się na lob "Jankesa", a przelatującą nad nim piłkę zatrzymał ręką, co musiało oznaczać czerwoną kartkę.
Co ciekawego
- Po golu Jankowskiego, spiker dotrzymał słowa i zamiast "goool" krzyknął "toooooooooor!". Pojawiały się też inne śląskie słowa, jak np. "szpil".
- W pierwszej połowie żałośnie zachował się Mariusz Rybicki, zawodnik Widzewa, który padł na ziemię bądź to z głodu, bądź to z podmuchu wiatru, a sędzia ukarał żółtą kartką... Marcina Baszczyńskiego. Doświadczony obrońca nie mógł w to uwierzyć, złapał się za głowę i na chwilę padł na murawę.
- Po czerwonej kartce Dragojevicia, na boisku pojawił się Maciej Krakowiak, 21-letni bramkarz Widzewa, dla którego był to debiut w ekstraklasie. Szybko pokazał się z dobrej strony, bo tuż po rozpoczęciu drugiej połowy instynktownie odbił strzał Piotra Stawarczyka, a przy dobitce Arkadiusza Lewińskiego uratował go słupek.
- Po raz kolejny źle grała obrona Ruchu, a zwłaszcza Marcin Kikut. Gdy sędzia odgwizdał rzut karny dla gospodarzy, kibice z trybuny krytej zaczęli się domagać, by z 11 metrów strzelał właśnie Kikut. Ostatecznie do piłki podszedł Marek Zieńczuk i nie pomylił się.
- Widzew fatalnie zachowywał się przy swoich stałych fragmentach gry, które zwykle kończyły się problemami dla... łodzian. Ruch wyprowadzał błyskawiczne kontry, a zawodnicy Radosława Mroczkowskiego nie nadążali z wracaniem. Wynikiem takich kontrataków były obie bramki dla "Niebieskich" i czerwona kartka Dragojevicia.
- W 74. minucie Ruch mógł wyciągnąć do Widzewa rękę. Zieńczuk za krótko zagrał w kierunku bramkarza, w wyniku czego w sytuacji sam na sam z Michalem Peskoviciem znalazł się Mariusz Stępiński. Napastnik gości fatalnie jednak spudłował.
- Kibice Ruchu zawiesili na płocie flagę ze zdjęciem Jerzego Wyrobka i wywiesili transparent "Jerzy Wyrobek trzymaj się". Były piłkarz i trener "Niebieskich" znajduje się w śpiączce.
Polecane
Ekstraklasa