Ruch w końcu nie rozdawał punktów. Zasłużona wygrana!
16.12.2016
Wydarzenie
Albo strzelali obok bramki, albo wspaniałymi interwencjami popisywał się Łukasz Załuska. Do czasu, aż z prawej strony dośrodkował Martin Konczkowski, a Alan Uryga główkował wprost do Jarosława Niezgody. Napastnik Ruchu przyjął piłkę i mocno uderzył. Piłka odbiła się od ręki Richarda Guzmicsa, co mogło zmylić dobrze broniącego bramkarza Wisły. Dzięki temu trafieniu "Niebiescy" wygrali pierwszy raz u siebie z "Białą gwiazdą" od sezonu 2011/2012!
Bohater
Bardzo dobrze wyglądał Marcin Kowalczyk, który przyczynił się do tego, że chorzowianie zagrali na "zero z tyłu". Pewny w obronie, w dodatku dobrze rozprowadzał piłkę. Po jego kilku zagraniach "Niebiescy" wyprowadzili kilka groźnych ataków w drugiej połowie.
Rozczarowanie
Wisła w drugiej połowie dała się zdominować. Środek pola "Białej gwiazdy" praktycznie nie istniał, co przełożyło się na znikomą liczbę akcji ofensywnych. Nawet po stracie bramki krakowianie nie mieli stuprocentowych okazji do wyrównania.
Co ciekawego?
- W pierwszej połowie sytuacji było jak na lekarstwo. Pierwszy poważniej zaatakował Ruch - ładnym prostopadłym podaniem popisał się Patryk Lipski, do piłki ruszył Mazek, a z bramki wyskoczył Załuska. Minimalnie szybszy był piłkarz "Niebieskich", jednak bramkarz Wisły zdołał zablokować uderzenie.
- Wisła więcej pod polem karnym Ruchu przebywała pod koniec pierwszej części - po zagraniu Pawła Brożka strzelał Petar Brlek. Piłka odbiła się od obrońcy i nieznacznie minęła bramkę. Po rzucie rożnym niezbyt pewną interwencją popisał się Libor Hrdlicka, ale jego błąd nie miał konsekwencji. Chwilę później Zdenek Ondrasek uderzał głową, ale bramkarz "Niebieskich" tym razem spisał się bez zarzutu.
- Początek drugiej połowy to dominacja Ruchu. Tylko dzięki Załusce Wisła nie straciła bramki, mimo że próbowali Niezgoda (strzał po ziemi, później głową), Piotr Ćwielong (z dystansu) i Mazek (strzał "w okienko" po efektownym dryblingu), który był dzisiaj najbardziej aktywnym piłkarzem chorzowian w ofensywie.
- Wisła odpowiedziała słabym strzałem Patryka Małeckiego, do którego w kolejnej sytuacji spore pretensje miał Brożek - i słusznie. Jego kolega z drużyny nie widział lepiej ustawionego napastnika i oddał strzał, który nie miał prawa zagrozić bramce gospodarzy.
- Niewiele brakowało, by Ruch zdobył dwie bramki po stałych fragmentach gry - najpierw Kowalczyk potknął się, gdy przyjmował piłkę po rzucie rożnym, a później niewiele zabrakło, by Niezgoda trafił futbolówkę głową po wrzutce Lipskiego z rzutu wolnego.
- Kwadrans przed końcem spotkania kontuzji nabawił się Ćwielong. Nie wytrzymał mięsień dwugłowy.
- "Twój czas w Ruchu dobiegł końca. Miej honor i odejdź" - transparent o takiej treści został wywieszony przez kibiców. Nie trzeba długo się zastanawiać nad tym, do kogo jest skierowany...
- W kwietniu tego roku podczas meczu Ruchu z Wisłą doszło do awantury przy sektorze gości. Na dzisiejszym spotkaniu kibice tych drużyn już siedzieli razem na jednym sektorze.
- Ruch jest najgorszą drużyną Ekstraklasy w 2016 roku - biorąc pod uwagę tylko te zespoły, które w elicie grały wiosną poprzedniego sezonu i jesienią obecnych rozgrywek. Chorzowianie w 36 spotkaniach zdobyli zaledwie 30 punktów. Bilans bramkowy mocno ujemny: 41-66.
Ruch Chorzów - Wisła Kraków 1:0 (0:0)
1:0 - Niezgoda, 80'
Ruch: Hrdlicka - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Kowalczyk - Mazek, Surma, Urbańczyk, Lipski, Ćwielong (77' Moneta) - Niezgoda (84' Arak). Trener: Waldemar Fornalik.
Wisła: Załuska - Bartosz, Uryga, Guzmics, Sadlok - Boguski (84' Cywka), Mączyński, Brlek, Małecki - Brożek (88' Popović), Obdrasek. Trenerzy: Kazimierz Kmiecik i Radosław Sobolewski.
Żółte kartki: Surma, Lipski, Kowalczyk - Guzmics.
Sędziował Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 7137.
Albo strzelali obok bramki, albo wspaniałymi interwencjami popisywał się Łukasz Załuska. Do czasu, aż z prawej strony dośrodkował Martin Konczkowski, a Alan Uryga główkował wprost do Jarosława Niezgody. Napastnik Ruchu przyjął piłkę i mocno uderzył. Piłka odbiła się od ręki Richarda Guzmicsa, co mogło zmylić dobrze broniącego bramkarza Wisły. Dzięki temu trafieniu "Niebiescy" wygrali pierwszy raz u siebie z "Białą gwiazdą" od sezonu 2011/2012!
Bohater
Bardzo dobrze wyglądał Marcin Kowalczyk, który przyczynił się do tego, że chorzowianie zagrali na "zero z tyłu". Pewny w obronie, w dodatku dobrze rozprowadzał piłkę. Po jego kilku zagraniach "Niebiescy" wyprowadzili kilka groźnych ataków w drugiej połowie.
Rozczarowanie
Wisła w drugiej połowie dała się zdominować. Środek pola "Białej gwiazdy" praktycznie nie istniał, co przełożyło się na znikomą liczbę akcji ofensywnych. Nawet po stracie bramki krakowianie nie mieli stuprocentowych okazji do wyrównania.
Co ciekawego?
- W pierwszej połowie sytuacji było jak na lekarstwo. Pierwszy poważniej zaatakował Ruch - ładnym prostopadłym podaniem popisał się Patryk Lipski, do piłki ruszył Mazek, a z bramki wyskoczył Załuska. Minimalnie szybszy był piłkarz "Niebieskich", jednak bramkarz Wisły zdołał zablokować uderzenie.
- Wisła więcej pod polem karnym Ruchu przebywała pod koniec pierwszej części - po zagraniu Pawła Brożka strzelał Petar Brlek. Piłka odbiła się od obrońcy i nieznacznie minęła bramkę. Po rzucie rożnym niezbyt pewną interwencją popisał się Libor Hrdlicka, ale jego błąd nie miał konsekwencji. Chwilę później Zdenek Ondrasek uderzał głową, ale bramkarz "Niebieskich" tym razem spisał się bez zarzutu.
- Początek drugiej połowy to dominacja Ruchu. Tylko dzięki Załusce Wisła nie straciła bramki, mimo że próbowali Niezgoda (strzał po ziemi, później głową), Piotr Ćwielong (z dystansu) i Mazek (strzał "w okienko" po efektownym dryblingu), który był dzisiaj najbardziej aktywnym piłkarzem chorzowian w ofensywie.
- Wisła odpowiedziała słabym strzałem Patryka Małeckiego, do którego w kolejnej sytuacji spore pretensje miał Brożek - i słusznie. Jego kolega z drużyny nie widział lepiej ustawionego napastnika i oddał strzał, który nie miał prawa zagrozić bramce gospodarzy.
- Niewiele brakowało, by Ruch zdobył dwie bramki po stałych fragmentach gry - najpierw Kowalczyk potknął się, gdy przyjmował piłkę po rzucie rożnym, a później niewiele zabrakło, by Niezgoda trafił futbolówkę głową po wrzutce Lipskiego z rzutu wolnego.
- Kwadrans przed końcem spotkania kontuzji nabawił się Ćwielong. Nie wytrzymał mięsień dwugłowy.
- "Twój czas w Ruchu dobiegł końca. Miej honor i odejdź" - transparent o takiej treści został wywieszony przez kibiców. Nie trzeba długo się zastanawiać nad tym, do kogo jest skierowany...
- W kwietniu tego roku podczas meczu Ruchu z Wisłą doszło do awantury przy sektorze gości. Na dzisiejszym spotkaniu kibice tych drużyn już siedzieli razem na jednym sektorze.
- Ruch jest najgorszą drużyną Ekstraklasy w 2016 roku - biorąc pod uwagę tylko te zespoły, które w elicie grały wiosną poprzedniego sezonu i jesienią obecnych rozgrywek. Chorzowianie w 36 spotkaniach zdobyli zaledwie 30 punktów. Bilans bramkowy mocno ujemny: 41-66.
Ruch Chorzów - Wisła Kraków 1:0 (0:0)
1:0 - Niezgoda, 80'
Ruch: Hrdlicka - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Kowalczyk - Mazek, Surma, Urbańczyk, Lipski, Ćwielong (77' Moneta) - Niezgoda (84' Arak). Trener: Waldemar Fornalik.
Wisła: Załuska - Bartosz, Uryga, Guzmics, Sadlok - Boguski (84' Cywka), Mączyński, Brlek, Małecki - Brożek (88' Popović), Obdrasek. Trenerzy: Kazimierz Kmiecik i Radosław Sobolewski.
Żółte kartki: Surma, Lipski, Kowalczyk - Guzmics.
Sędziował Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 7137.
Polecane
Ekstraklasa