Ruch „u siebie” czyli wszędzie tylko nie w Chorzowie
22.07.2014
Najpierw były kłopoty z murawą przy Cichej, która łagodnie mówiąc nie nadaje się do gry, po tym jak zarządca obiektu – MORiS – nieskutecznie przygotowywał ją do sezonu. Niedługo później gruchnęła wieść o możliwości zamknięcia stadionu „Niebieskich” przez policję, z powodu zachowania kibiców podczas meczu ze szczecińską Pogonią.
Jakby tego wszystkiego było mało, dziś stało się jasne, że chorzowianie, którzy wcześniej nie skorzystali z obiektu przy Cichej 6 w meczu z FC Vaduz, nie zagrają tam również z Górnikiem Łęczna (w drugiej kolejce Ekstraklasy) oraz z krakowską Wisłą.
Mecz z zespołem spod Wawelu, decyzją spółki Ekstraklasa, odbędzie się 10 sierpnia w Krakowie, gdzie w rolę gospodarza wcielą się rywale Ruchu. Oznacza to naturalnie, że dopiero rewanż pomiędzy tymi ekipami będzie rozegrany w Chorzowie. Jeśli zaś chodzi o konfrontację z Łęczną to „Niebiescy” ponownie wystąpią w niej na wynajętym obiekcie Piasta Gliwice. Ten pojedynek już w najbliższą niedzielę o 15:30.
Kiedy Ruch zagra wreszcie u siebie? Tego tak naprawdę nie wie teraz nikt. Nie wiadomo przecież kiedy urośnie nieszczęsna trawa na głównej płycie. Czy akurat wtedy policja nie zdecyduje o zamknięciu stadionu? No a przecież jest już pewne, że w razie ewentualnego awansu do trzeciej fazy Ligi Europy, podopieczni Jana Kociana w roli gospodarza zaprezentują się znowu w... Gliwicach. W tym przypadku macierzystej areny „Niebieskich” do gry nie dopuściła wcześniejsza decyzja UEFA.
Dobrze, że chociaż w ewentualnym meczu z przeciwnikami z Danii lub Kazachstanu, będzie można ściągnąć na stadion przy Okrzei nieograniczoną teoretycznie liczbę fanów z Chorzowa. W najbliższej rywalizacji z Górnikiem Łęczna nie będzie to bowiem możliwe gdyż ta konfrontacja, podobnie jak czwartkowy mecz z FC Vaduz, nie uzyskała statusu imprezy masowej. W niedzielę, 27 lipca, do Gliwic pojedzie więc (i wejdzie na mecz) maksymalnie 999 kibiców Ruchu. I jak w takiej sytuacji można spokojnie myśleć o dobrych wynikach drużyny?
Jakby tego wszystkiego było mało, dziś stało się jasne, że chorzowianie, którzy wcześniej nie skorzystali z obiektu przy Cichej 6 w meczu z FC Vaduz, nie zagrają tam również z Górnikiem Łęczna (w drugiej kolejce Ekstraklasy) oraz z krakowską Wisłą.
Mecz z zespołem spod Wawelu, decyzją spółki Ekstraklasa, odbędzie się 10 sierpnia w Krakowie, gdzie w rolę gospodarza wcielą się rywale Ruchu. Oznacza to naturalnie, że dopiero rewanż pomiędzy tymi ekipami będzie rozegrany w Chorzowie. Jeśli zaś chodzi o konfrontację z Łęczną to „Niebiescy” ponownie wystąpią w niej na wynajętym obiekcie Piasta Gliwice. Ten pojedynek już w najbliższą niedzielę o 15:30.
Kiedy Ruch zagra wreszcie u siebie? Tego tak naprawdę nie wie teraz nikt. Nie wiadomo przecież kiedy urośnie nieszczęsna trawa na głównej płycie. Czy akurat wtedy policja nie zdecyduje o zamknięciu stadionu? No a przecież jest już pewne, że w razie ewentualnego awansu do trzeciej fazy Ligi Europy, podopieczni Jana Kociana w roli gospodarza zaprezentują się znowu w... Gliwicach. W tym przypadku macierzystej areny „Niebieskich” do gry nie dopuściła wcześniejsza decyzja UEFA.
Dobrze, że chociaż w ewentualnym meczu z przeciwnikami z Danii lub Kazachstanu, będzie można ściągnąć na stadion przy Okrzei nieograniczoną teoretycznie liczbę fanów z Chorzowa. W najbliższej rywalizacji z Górnikiem Łęczna nie będzie to bowiem możliwe gdyż ta konfrontacja, podobnie jak czwartkowy mecz z FC Vaduz, nie uzyskała statusu imprezy masowej. W niedzielę, 27 lipca, do Gliwic pojedzie więc (i wejdzie na mecz) maksymalnie 999 kibiców Ruchu. I jak w takiej sytuacji można spokojnie myśleć o dobrych wynikach drużyny?
Polecane
Ekstraklasa